Dzisiaj sobie trochę ponarzekam. A szczególnie na firmę 303.pl, która oferuje nadruki, koszulki, breloki i tym podobne rzeczy. Prócz typowych gadżetów możemy również dostać rzeczy, których nie chcemy, na dodatek po ponad kilku tygodniowym czekaniu. Ale po kolei.
Historia była prosta - podczas przeglądania czeluści Internetu znalazłem banner firmy, z ciekawości przejrzałem ofertę i to mnie zainteresowało. Od paru tygodni chodził mi jeden wzór po głowie, projekt leżał gdzieś na twardym dysku więc — czemu by nie zaryzykować?

22 marca
Skontaktowałem się poprzez numer GG podany na stronie, super wszystko elegancko. Pan Łukasz ( conajmniej tak pisze na stronie ) doradził mi co i jak, uzgodniliśmy się co do wszystkiego. Dane + wzór poszły na adres e-mail, czekałem tylko na numer konta aby móc zapłacić za koszulkę.
24 marca
Od strony 303.pl cisza, kontaktuje się ponownie z Gościem. Mimo dostępnego statusu brak odpowiedzi.
25 marca
Próbuje jeszcze raz złapać kontakt z 303.pl — zaraz po tym jak status zmienia się z rozłączonego na dostępny piszę i o dziwio, dostaję odpowiedź. Po chwili rozmowy podaję jeszcze raz mail (czyżby opcja “Odpowiedź” nie istniałaby w ich programie pocztowym? Dziwne…) i dostaję numer konta. Robię przelew, przesyłam do nich potwierdzenie wpłaty i dostaję infomacje “ok jutro puszcze koszulkę“.
W dobrym nastroju trzymam za słowa pana Łukasza.
27 marca - 1 kwietnia
Czekam na listonosza. Prócz rachunków i innego kolorowego spamu żadnej paczki z 303.pl
2 kwietnia
Przychodzi jakaś paczka, jednak nie do mnie. W tym momencie w moim umyśle dostaję sygnał że coś jest nie tak.
Szybko włączenie peceta, kontakt już ze znanym numer GG. I zonk:
2009-04-02 15:35 Michno: chciałbym się upewnić, czy paczka została wysłana, bo juz czwartek a paczki dalej nie widzę
2009-04-02 15:44 303.pl: jaka paczka?
No przepraszam, ale w tym momencie poczułem się jak okradziony i okłamany prosto w oczy. A może dokładnie nie sprecyzowałem?
2009-04-02 15:44 Michno: no dobra, zamawiałem koszulkę, 25.03.2009 napisał pan: 2009-03-25 20:03 303.pl: ok jutro puszcze koszulke
2009-04-02 15:45 303.pl: a tak z tego co wiem wyszla
2009-04-02 15:45 303.pl: bede w firmie wieczorem to spawdze
Dziękuję i proszę Pana, żeby dał mi znać czy rzeczywiście ta koszulka poszła. Ma dać znać wieczorem.
3 kwietnia
Odpalam Mirandę z nadzieją na wiadomość od 303.pl. A tutaj niestety nic, status ustawiony na “zaraz wracam”. Znowu piszę i oczekuję na odpowiedź. Status zmienia się na chwilę na “dostępny” (a więc ktoś JEST przy pececie), jednak za moment wraca ponownie do porzedniego stanu.
W tym momencie rozpoczynam pisać tą notkę.
4 kwietnia
Kolejna rozmowa przez GG. Chyba mam szczęście, bo rozmawiam z szefem. Dostaję informacje, że nie ma nigdzie potwierdzenia wysłania paczki, a pracownika który zajmuje się moim zleceniem nie ma tego dnia w pracy. Nie pozostaje mi nic innego jak jeszcze raz poprosić o kontakt jeżeli sprawa się wyjaśni.
6-7 kwietnia.
Dalej czekam na listonosza. Nic do mnie znowu nie przychodzi.
8 kwietnia
Ostatni dzień w szkole przed przerwą świąteczną, wracam do domu i co zastaje?… Nic.
Znowu pełen złości wykonuje następny krok — kontaktuje się, tym razem telefonicznie, z numerem podanym na stronie.
Po rozmowie dowiaduje się że firma “raczej nie zajmuje się pojedyńczymi zleceniami“, aczkolwiek Pan z którym rozmawiałem, “jest w 100% pewien, że koszulka jest już wysłana“. Ale, oczywiście znowu go nie ma w firmie i nie ma jak tego sprawdzić. Dziękuję za rozmowę i dzwonię pod drugi numer podany na stronie (chyba już ten główny, do firmy). Po kilku sygnałach włącza się poczta głosowa.
Chyba już pogodziłem się ze stratą kasy.
9 kwietnia
Odpalam Mirandę i nieoczekiwanie dostaję wiadomość…
2009-04-09 09:21 303.pl: witam dostalem informacje od kolegi o Pana telefonie przez przypadek nie wyslalismy koszulki wysylam ja dzisiaj kurierem jutro bedzie u Pana
2009-04-09 09:21 303.pl: bardzo przepraszam za ta pomylke
Wow. Tutaj mnie zaskoczyli. Dlaczego?
- Przyznali się do błędu, co rzadko się zdarza
- Koszulkę mam dostać kurierem, a więc wysyłka będzie na ich koszt. No, chociaż po części.
Zadowolony, że nareszcie dostanę to, o co tak walczyłem, poczekałem do następnego dnia.
10 kwietnia
Od rana wyglądam kuriera i przed 15:00 do drzwi dzwoni pan z DPD. Dostaję małą paczkę, otwieram i… ZONK.
Nie dostałem tego co chciałem. Tzn. dostałem, ale po części. Na koszulce znajduje się grafika, ale o napisach Panowie już niestety zapomnieli. Na dodatek haft był zdziebka przesunięty w lewo…

Kolejna rozmowa z 303.pl i czego się dowiaduje? Że podobno “według kolegi nie chciałem napisów“. To już całkiem mnie wkurzyło — przecież jeżeli bym czegoś nie chciał, to bym tego w grafice nie umieszczał. Postanowiłem zrobić coś, co dawno powinenem. Zarządałem zwrotu kosztów, na co Pan się zgodził. Po powrocie z Wielkopolski odesłałem koszulkę pocztą (na swój koszt), przed weekendem majowym już koszulka była, a kasa miała być na kocie już 5 maja, ale, że Panu się zapomniało, moje 35zł dostałem dopiero w poniedziałek 11 maja.
Podsumowanie:
Od złożenia zamówienia do otrzymania paczki firmie zajęło 19 dni, jeszcze nie dostałem tego co chciałem. Miało być super, wyszło tak jak zawsze.
Przykro mi, ale przez pewien czas firmie 303.pl następnych zleceń nie złożę. Dlaczego?
- Syf w zamówieniach - nie wiedzą czy towar został wysłany czy nie. Wszyscy twierdzą że tak, już dawno, a po 17 dniach odkrywają paczkę, która gdzieś się zapodziała.
- Tragiczna obsługa - zwalanie na jednego “kolegę”, który odpowiada jednocześnie za nadruk, wysyłkę i przyjęcie zamówienia. Poza tym, jeżeli będą traktować swobodnie przysyłane przez klientów materiały, to długo nie pociągną…
- Tytułowe olewanie klienta - Droga ekipo 303.pl - Jeżeli zapewniacie kontakt przez Gadu-Gadu, Skype itp. to niech chociaż ktoś odpowiada na pytania! A nie, “ustawiam status zaraz wracam i mam was gdzieś”.
- Mało dokładne informacje na stronie - podczas rozmowy dowiedziałem się, że “firma raczej nie wykonuje pojedyńczych zleceń”. Nota bene strona jest jeszcze w budowie…
Jedyne plusy jakie się dopatrzyłem, to dobrej jakości materiał — zarówno haftu i koszulki, oraz to, że przyznali klientowi rację. A w dzisiejszych czasach to ciężko nawet z tym.
Do następnego.



W samym kościele nie byliśmy długo, musieliśmy ruszać dalej.




