Na nowo. Po raz drugi.
Kiedyś, będąc na jakiejś stronie wyczytałem, że żeby zaciekawić czytelnika, trzeba wygląd strony zmieniać raz na dwa lata. Od poprzedniej zmiany minął mniej-więcej ten okres, a i 9 dni temu stuknęły już 4 lata od kiedy zacząłem pisać w Sieci. Czas szybko leci, i nic z tym nie da się zrobić.

Zmiany mogą się wydawać dość duże, ale to tylko takie wrażenie. I przyznaję, długo się wahałem czy próbować tworzyć coś nowego, czy pójść na łatwiznę i skorzystać z dostępnych w Sieci rozwiązań. Postawiłem na drugą możliwość, wykorzystując skin Lightword po drobnych przeróbkach, głównie w zakresie grafiki w nagłówku i wgraniu odpowiednich czcionek wykorzystując Cufon. Rewelacyjnie to może i nie wyszło, ale z czasem pewnie będę wprowadzał jakieś drobne poprawki. Mam nadzieję, że z czasem przyzwyczaicie się do szarej kolorystyki
Razem z nowym skinem zmieniłem nazwę bloga z Michno's Blog na michno bloguje oraz podtytuł na Geek na emigracji. W Rzeszowie.. Powód? Wyjazd na studia do wyżej wspomnianego miasta jest dla mnie czymś nowym, no i wiąże się z tym że na bliższy wschód i okolice będę zaglądał raz na dwa tygodnie, więc tak jakby opuszczam ukochaną Ścianę Wschodnią. Z czasem mam nadzieję, że zżyję się z Rzeszowem i będę tam mieszkał dłużej niż planowane 3 lata, ale -- czas pokaże.
Swoją drogą, miałem mały dylemat dotyczący wpisów z czasów gimnazjum -- czy je usunąć, czy zostawić? Jednak uznałem, że lepiej je zostawię -- niech służą za przykład jak może się zmienić człowiek, a zwłaszcza jego styl pisania oraz zainteresowania przez okres 4 lat
Do następnego.
Witamy w Rzeszowie
Właśnie uciekł kolejny miesiąc wakacji, na który miałem masę planów, a niestety -- wszystko się pokrzyżowało (chociaż nie wiem czy to dobre słowo, w kontekście ostatnich wydarzeń) z rekrutacją na uczelnie. Zwlekałem trochę z wpisem o wynikach mojej rekrutacji, ponieważ czekałem na jeden list -- a konkretnie na ten list:

Tak, dostałem się na Politechnikę Rzeszowską, na kierunek informatyka -- tak więc już skończyłem naukę, od teraz studiuje.
Wspominając o rekrutacji, to muszę trochę ponarzekać na całym system przyjmowania nowych studentów. Przede wszystkim nie mogę zrozumieć rzeszowskich -- i nie tylko rzeszowskich -- uczelni. Dlaczego nie da się zrobić jednego terminu rekrutacji? Dlaczego Politechnice udało się przez 3 dni zadecydować, kto może u nich studiować a kto nie, a Uniwersytetowi Rzeszowskiemu potrzeba było na to aż 10 dni? Sprawdzali nas w Krajowym Rejestrze Karnym czy czasem nie mieliśmy jakiś przygód w czasach gimnazjum, czy co?
Może trochę przesadzam, ale sprawa wyglądała tak: do 9 lipca miałem czas na wypełnienie formularzy rejestracyjnych online oraz dokonania opłat rekrutacyjnych -- to było jeszcze w porządku. 12 lipca były wyniki na Politechnice i do 16 lipca miałem dostarczyć potwierdzenie chęci studiowania. Gdybym go nie dostarczył -- oznaczałoby to jednoznacznie, że nie chcę studiować na PRz i czekam na wyniki na URz, które są 19 lipca -- tydzień później. No i gdyby się okazało, że na Uniwersytet się nie dostałem, to niestety: nie mam gdzie studiować, zostaje mi II tura rekrutacji. A w niej już nie ma interesującej mnie informatyki... Gdyby wyniki były jednego dnia w jednej i drugiej szkole -- mógłbym dokonać jakiegoś wyboru.
Ale, wszystko wyszło na dobre -- wybrałem Politechnikę i jeszcze tego nie żałuję. Zobaczymy jak to będzie wyglądać w październiku.

A tak z innej beczki, Team PCinside znalazł sobie nową siedzibę w Rzeszowie, widok z okna powyżej. Pewnie osoby mieszkające w stolicy Podkarpacia zaraz się domyślą w jakiej dzielnicy znajduje się nasze lokum, ale póki co -- niech dla pozostałych pozostanie to zagadką.
Do następnego.
Ciekawostka: 19 lipca, już po podjęciu ostatecznej decyzji, dowiedziałem się, że dostałem się również na Uniwersytet Rzeszowski. A który byłem na liście -- najlepiej przemówi za mnie ten oto screenshot...
Dzienniki maturalne – post scriptum
Minęło półtora miesiąca od ostatnich egzaminów i przyszedł czas na odebranie oficjalnych wyników z matury. I tutaj muszę powiedzieć, że mimo pracy administratorów oraz (prawdopodobnie) wielkim przygotowaniom, po raz kolejny OKE Kraków nie sprostała wysokości zadania i możliwość sprawdzenia wyników online zależała od wielkiego szczęścia.

W nocy z 29 na 30 czerwca było walka o to, żeby się dostać do OBIEGu. Osobiście dałem sobie spokój ze sprawdzaniem wyników parę minut po północy i poszedłem spać, ale z relacji znajomych i na tagu #matura o godzinie 3 w nocy (a nawet o godz. 5 nad ranem) dalej nie było żadnych wyników. Mi udało się wbić do systemu dzięki niewiarygodnemu szczęściu za pierwszym razem o godzinie 6:40. Wybrałem tegoroczną sesję egzaminów i moim oczom ukazała się tabelka, gdzie w kolumnie "Zdane" wszędzie pisało Tak. A dokładniej? Na poziomie podstawowym j. polski na 77%, matematyka na 80%, j. angielski na 83%. Z dodatkowych rozszerzonych matematyka na 68% i WOS 50%.
Czy to dobre wyniki? Dla mnie tak, jestem z nich bardzo zadowolony. Bałem się tylko polskiego, bo podczas pisania wypracowania napisałem dwie i pół strony z wymaganych minimum dwóch, ale często przekreślałem niektóre zdania w moim wypracowaniu i miałem obawę, że nie zostanie mi ono zaliczone ze względu na długość. Co do pozostałych przedmiotów: Oczywiście, mogło być lepiej, ale jak na mój zapęd do nauki (mimo wielkich planów powtórkowych) to jest super. Szczególnie jeżeli chodzi o WOS, do którego uczyłem się tylko na podstawie oglądanych wiadomości

Co dalej? Na pewno kierunek Rzeszów i wybór pośród 3 uczelni: Politechniki, Uniwersytetu lub WSIiZ. Dzisiaj udało mi się zawieźć i złożyć dokumenty na tej pierwszej, na kolejnej już wszystko odbywa się elektronicznie, a co do ostatniej składać dokumenty można do końca lipca, więc zostawiam ją sobie jako uczelnie "rezerwową".
Przy okazji muszę wspomnieć, że jeżeli wielkie plany przebudowy Blipa się potwierdzą, to będę musiał definitywnie zamknąć JABOLa. Powód jest prosty: mają zniknąć Bliplogi. Jeżeli ktoś jeszcze o tym nie słyszał, niech lepiej zajrzy na grupę blip-devel na Google Groups.
To by chyba było na tyle -- póki co, muszę załatwić sobie miejsce na uczelni, a wyniki już 12 lipca. Życzcie mi powodzenia.
Do następnego!
Recenzja Asus UL80Vt
Cóż, lata lecą, mój poprzedni laptop nie nadawał się już do użytku -- nie tylko pod względem ergonomii (z powodu intensywnego korzystania zaczęła z niego złazić farba), ale i pod względem wyposażenia: bateria praktycznie trzymała 5 minut, głośniki trzeszczały, karta WLAN rozłączała się co kilka minut a sam komputer, gdy na dysku dochodziła temperatura 40 stopni -- wyłączał się, często doprowadzając mnie do wypowiedzenia całej wiązanki względem producenta, jakim jest Twinhead. Decyzja musiała być tylko jedna -- pora na coś nowego.

Niestety, w moim wypadku znalezienie odpowiedniego sprzętu było dość ciężkim wyzwaniem. Komputer musiał być mobilny, więc o wielkościach matrycy powyżej 15" włącznie nie szukałem, ale to też nie mógł być netbook, bo komputer też miał mi służyć do pracy z grafiką. Możecie o mnie dziwnie pomyśleć, ale jakoś nie przepadam za standardowymi rozmiarami laptopów. Kolejna rzecz, która była dla mnie ważna: grafika dedykowana. Jak każdy, lubię czasem w coś pograć, a najlepiej w gry sprzed kilku lat: wtedy na maksymalnych detalach aż przyjemniej się gra :] No i na koniec: porty bezprzewodowe, w tym Bluetooth -- żeby ograniczyć kable.
Wszystkie te kryteria po wklepaniu do allegrowej wyszukiwarki pokazały kilka wyników. HP, Asus, Apple lub MSI. Na początku myślałem o komputerze od HP, ale Blipowicze szybko mnie od tego pomysłu odwiedli -- za co serdecznie dziękuje. MSI już niestety nie był dostępny od jakiegoś czasu, do Apple jakoś nie mam zaufania, więc został Asus -- a dokładniej model UL80Vt.
UL80Vt jest ładny -- tu muszę przyznać Asusowi plusa. Aluminiowa nakładka na pokrywie jest elegancka, co nadaje trochę temu laptopowi wyglądu biznesowego. Reszta plastików w obudowie to takie typowe czarne, szorstkie w dotyku materiały. Jedynym mankamentem którym do tej pory się spotkałem, to otwarcie napędu DVD -- trzeba użyć dość dużej siły, aby wcisnąć guzik, żeby napęd wyskoczył. Poza tym, bez większych zastrzeżeń.
Po otwarciu pokrywy naszym oczom ukaże się nisko skokowa klawiatura wyspowa. I muszę powiedzieć, że piszę się na niej dość wygodnie -- chociaż, czasami mam wrażenie, że kolejne mocniejsze naciśnięcie klawisza spowoduje złamanie plastikowej otoczki dookoła niego. Ale, dowiedziałem się, że większość nowych komputerów tak ma, więc to już chyba moje subiektywne odczucie. Poza klawiaturą znajdziemy touchpad z możliwością stosowania MultiTouch, a nad nią dwa guziki -- jeden od włączenia komputera, drugi -- od zmiany karty graficznej.

Zastanawiacie się teraz -- dwie karty graficzne w laptopie, po co? Cóż, sprawa jest prosta: Asus od jakiegoś czasu wziął sobie na cel tworzenie laptopów o jak najdłuższym czasie działania na baterii. Naklejki i opis aukcji mówił, że komputer może działać do 12 godzin na baterii, jednak ja od razu podszedłem sceptycznie do tego. Aby UL80Vt mógł -- teoretycznie -- działać te 12 godzin, inżynierowie Asusa wsadzili prócz GeForce'a G210M od nVidii, drugą słabszą kartę graficzną, czyli Intel GS45. I właśnie dzięki jednemu guzikowi, możemy szybko przejść do trybu oszczędzania energii. Ale, o tym później.

Procesor Intel Core 2 Duo normalnie pracuje przy 1,3 GHz, ale można go przyśpieszyć do 1,73GHz np. przy jakiś wymagających grach czy programach. Dodatkowo płynność pracy wspomaga 4GB RAMu, a dane są zapisywane na 500GB dysku SATA. Co jeszcze? Karta WiFi obsługująca już standard 802.11n, Bluetooth, 3 złącza USB, jedno wyjście HDMI i VGA, czytnik kart pamięci oraz napęd DVD -- to wszystko mieści się pod klawiaturą. Jeżeli ktoś by planował zakup tego modelu -- trzeba uważać z modułem Bluetooth, bo w jednej serii tego modelu nie był on montowany.
Błyszcząca LEDowa matryca może być dla niektórych niekomfortowa, ale po paru dniach idzie się przyzwyczaić -- zwłaszcza, jeżeli ktoś pracował na matowej przez 2 lata. Maksymalna rozdzielczość na tym panoramicznym ekranie to 1366x768 -- trochę to niestandardowe, ale to już urok takich komputerów.
Wspomniałem wcześniej o baterii -- ta, o pojemności 5600 mAh powinna starczyć na 12 godzin w trybie Oszczędzania Baterii, jednak w rzeczywistości można popracować od 8 do 9 godzin -- co i tak jest bardzo dobrym wynikiem, jeżeli wyłączymy WiFi, Bluetooth i zmniejszymy jasność ekranu. Dla osób, które długo podróżują np. pociągiem jest to super rozwiązanie.

Jeżeli chodzi o system, to skok z Windowsa XP do Windows 7, jest jak skok ze średniowiecza do wieku pary -- cały czas przez przypadek odkrywam jakieś nowe możliwości systemu, tak więc nie będę się tak bardzo o "siódemce" rozpisywał. Powiem tylko tyle, że pracuje się przyjemnie.
Tak więc czy Asus jest idealnym komputerem? Póki co, to dla mnie tak -- jest mobilny (waży tylko 2kg), grafika nVidii daje sobie bez radę ze starszymi grami na maksymalnych detalach, no i komputer nie robi mi przykrych niespodzianek w postaci nagłego wyłączenia się z powodu przegrzania. Ba, nawet chodzi bardzo cichutko!... Nic, tylko korzystać ;]
Do następnego!
[edit] Cóż, moje szczęście długo nie trwało - 29 maja komputer padł, przez co moja pozytywna opinia o producencie szybko zmalała. Wiecie co było przyczyną? Zepsuta płyta główna. Tutaj naprawdę się zdziwiłem, że nowy komputer tak szybko się popsuje, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło -- miałem okazję sprawdzić serwis, a ten jest na wysokim poziomie. Gwarancja door-to-door sprawdziła się bez problemu i co więcej -- można było sprawdzać stan naprawy na bieżąco, w Internecie. Po pobycie przez tydzień w serwisie, Asus wrócił z wymienioną płytą główną i dyskiem -- oraz trochę poharatanym pudełkiem przez nożyk tapicerski. Póki co -- jest dobrze i działa. I oby działał jak najdłużej.