Michno’s Blog

Michno’s Blog
Geek na Ścianie Wschodniej

17.02.2010, 14:43 Brak komentarzy »

Nareszcie udało się doczekać dwutygodniowej przerwy od całego szkolnego zamieszania — Lubelskie jak zwykle na samym końcu. Nauczyciele próbowali robić ostatnie sprawdziany, rozdawać dodatkowe kartki zadaniami, a i tak u większości osób w głowie była już raczej studniówka i plany na sobotni oraz niedzielny wieczór.
Jedna z prób poloneza
A no właśnie, studniówka. Z “obowiązku” zostałem włączony do komitetu organizacyjnego i pierwsze ustalenia już padały w listopadzie. Przez następne tygodnie walczyliśmy w pewnych kwestiach z rodzicami — każdy chciał, żeby jego było na wierzchu, a i jedna, i druga strona miała rację. Tak więc ostatnie dni przed studniówkową były wyjątkowo napięte, bo był dylemat: czy impreza będzie po myśli uczniów, czy po myśli rodziców. Jednak z tego wszystkiego, było o 100 razy lepiej niż na balu gimnazjalnym 3 lata temu — było już bardziej doroślej, lepsza była organizacja i smaczniejsze jedzenie. (ale przez pierwsze kilka godzin) O samym polonezie już nie będę pisał — wyszło tak jak zawsze: godziny prób, a efekt dostateczny. Jednak już sama część nieoficjalna poszła super — mimo, że jakimś wyśmienitym tancerzem nie jestem, to przez następny dzień nie mogłem dojść do siebie ze zmęczenia. No bo kto powiedział, że taki nerd jak ja musi być drugim sportowcem?
Studniówka 2010
No, ale co dobre szybko się kończy, zostaną tylko wspomnienia na płycie DVD, a po feriach zacznie się ostatnia prosta do matury — bo zgodnie ze starą prawdą licealistów: “zaczynasz się uczyć dopiero po studniówce“. Drugi semestr (a może trymestr? whatever…) został zaliczony i to się tylko liczy. Do przerobienia zostały nam ostatnie rozdziały i tematy, dalej już będą tylko powtórki powtórek — o ile się wyrobimy. Wcześniej, pisząc o deklaracjach, wspomniałem że nikomu nie zechce się latać i zmieniać swoich wpisów. Niestety, w tej kwestii się myliłem, szturm na biuro dyrekcji (gdzie są trzymane deklaracje) był prawie codziennie. Ale, minął już 8 luty i klamka zapadła — trzeba pisać to, co się zadeklarowało i koniec.

Przez pierwszy tydzień postanowiłem odpocząć od książek, może zrobi się kulig lub inny wypad poza Szczebrzeszyn, w drugim niestety trzeba będzie przysiąść do książek. A po feriach zacznie się marzec — wszystkie sprawdziany przełożone z lutego będą w pierwszym tygodniu nowego miesiąca, ale za to przyjdzie wiosna i zrobi się cieplej. Tylko w weekendy będzie wolne, a potem przyjdzie kwiecień i Wielkanoc, no i już tylko maj i matury…

Cholera. Za szybko.

Do następnego!

10.01.2010, 22:11 Komentarzy: 4 »

Przede wszystkim witam czytelników bloga w nowym, 2010 roku. Roku dla mnie dość ważnym dla mnie, ale to już temat na inną notkę. Jakieś większe podsumowanie działalności bloga, pewnie za parę tygodni.

Tymczasem, w grudniu ubiegłego roku wypuściłem do sieci kolejną wersję JABOLa o nazwie ‘Fajrant’ oraz zmieniłem trochę wygląd strony projektu (że też nikt mi nie dał znać, że pod Fx są problemy ). Po dwóch własnych skinach + jednym, w międzyczasie podarowanemu od Rafała (jeszcze raz wielkie dzięki) postanowiłem zrobić małą ankietę, dotyczącą następnych wersji JABOLa - bo to w sumie skiny są tworzone dla Blipowiczów, a i oni mają głos.
JABoL Ankieta
Ankieta trwała jeden tydzień ( 26.12 - 02.01 ) i zebrałem trochę mniej wyników niż się spodziewałem, ale i tak jest dobrze. Pierwsza część ankiety sprawdzała znajomość projektu od czasów jego powstania ( wrzesień 2009 ). I tutaj większość ankietowanych odpowiedziała, że zna projekt od początku i jest zadowolona z dotychczasowych szablonów — to mnie cieszy. Kolejne pytanie dotyczyło częstotliwości pojawiania się nowych szablonów, i tu większość zaznaczyła możliwość, że nowe JABOLe mogłyby pojawiać się częściej. Obecnie będzie ciężko z nowymi wersjami do ferii zimowych (czyt. 15 lutego), bo przygotowania do matury zbierają swoje żniwo w postaci braku wolnego czasu na kodowanie :P
Kolejne pytanie dotyczyło jakości kodu — co jest dla mnie, kodera dość ważne. I tutaj odpowiedzieliście, że kod mógłby być lepszy, z czym się zgodzę. Planuje wydać na następnym weekendzie zoptymalizowane wersje kodu obu pisanych przeze mnie szablonów — w skrócie ogólne porządki, ułożenie alfabetyczne, zabranie zbędnych tagów w HTML itp.
No i ponad 70% pytanych chciałaby dobrowolnie pomóc w projekcie ;]

Jak ma wyglądać nowy szablon?

Najważniejsza część ankiety, która decydowała o następnym szablonie: jeżeli chodzi o układ bliploga, większość preferuje dwukolumnowy układ, tylko jednej osobie pasuje trój-kolumnowy układ. Natomiast co ma się znajdować w szablonach — cóż, trochę zdziwiło mnie to, ale najlepiej, żeby na bliplogu znalazło się wszystko, co administracja pozwoliła nam umieścić: od nicka użytkownika, poprzez boksy z obserwowanymi i obserwującymi przez usera tagami, a na linku do strony projektu kończąc. Możliwe, że w następnych JABOLach wykorzystam patent Raviciousa i każdy użytkownik będzie mógł dobrowolnie skonfigurować szablon.
Jeżeli chodzi o bardziej bogatsze JABOLe pod względem graficznym, większość pytanych była za, chociaż paru osobom obecna ilość grafiki wykorzystywanej w szablonach jest OK. Ponadto, chcecie żeby dalej była możliwość wyboru paczek FULL lub LAJT.
Dane statystyczne już sobie daruję, mogę tylko powiedzieć, że większość Blipowiczów jest w wieku studenckim ;]
Co dalej?

Co dalej?

Cóż, na pewno w 2010 wyjdzie jeszcze parę JABOLi, o ile administracja Blipa nie zablokuje zmiany szablonów (na blipetycja przypadkowo znalazłem informację o planowanych zmianach designu Blipa, tak więc nie wiadomo co wymyślą ;] ) oczywiście uwzględnię w nich wyniki ankiety. Na następne tygodnie planuje większe i mniejsze zmiany, ale to w swoim czasie.

Tymczasem - samych pomyślności w 2010 roku.

Do następnego.

30.12.2009, 20:54 Komentarzy: 2 »

Obiecywałem videorecenzję telefonu, jednak nie od razu Rzym zbudowano — trzeba zacząć od tradycyjnej formy przekazywania treści, za pomocą tekstu. Poza tym, sztuka videorecezji jest trudna, i wierzcie mi, próbowałem nagrać jeden fragment z 10 razy.
lg_rec1
Firma LG od zawsze kojarzyła mi się z bardziej telewizorami i porządnymi nagrywarkami płyt CD niż z technologią mobilną, dlatego może na początku trochę sceptycznie podchodziłem do omawianego przeze mnie modelu LG GT500. Fakt, ten koreański producent już od kilku lat gości na arenie komórek, i z tego co pamiętam zaczynał on od telefonów z klapką, dopiero jakiś czas temu ta firma przerzuciła się na monobloki z dotykowym ekranem, czego przykładem mogą być modele Cookie czy Arena. Jak im się udał model GT500?

Telefon jest dość duży — wszystko przez sporych rozmiarów dotykowy wyświetlacz o przekątnej 3 cali i wymiarach 240×400px, oraz z możliwością wyświetlania 262 tysięcy kolorów. Jak dla mnie to sporo. Dzięki dużemu ekranowi, telefon jest również dość cienki (oczywiście pod względem grubości), przez co cały czas mam odruch sprawdzania, czy czasem LG nie wypadł mi z kieszeni. Co niektórzy mogą mówić o tym, że przesadzam, ale przy HTC S710 GT500 pod względem grubości to wizytówka. Obudowa wykonana z dobrych materiałów, ale łatwo na nim zostają nasze odciski i mam tendencję do trzeszczenia w okolicach klapki od baterii. Co do klapki, to nie wróże jej długiego żywota — po pewnym czasie zatrzask się wyrobi. Chyba. Na obudowie po bokach znajdziemy również gniazdo kart microSD/SDHC, gniazdo słuchawek/ładowarki, przyciski głośności, blokady klawiatury oraz za aparat. Z przodu — zieloną słuchawkę, przycisk do ulubionych aplikacji oraz tradycyjnie przycisk do kończenia połaczeń.
lg2lg4lg1
Skoro budowę mamy za sobą, pora przejść do tego, co w środku. LG nie oferuje nam jakiegoś znanego systemu operacyjnego jak WindowsMobile, Symbian czy Andriod. Do tej pory nie sprawił mi żadnych niespodzianek poprzez zawieszenie się czy niespodziewane wyłączenie. Do telefonu dołączany jest rysik, ale obsługiwanie palcem jest wygodne, jednak do czasu. Na pulpicie naszego GT500 możemy umieszczać widżety, między innymi umieszczać skróty do kalendarza, muzyki czy notatek. Szkoda tylko, że mamy tylko baaardzo ubogi wybór tych miniaturowych aplikacji. Po menu poruszamy się dość płynnie, nie trzeba długo czekać na uruchamianie się danych narzędzi w telefonie. A mamy ich sporo: m.in. Bluetooth w wersji 2.0 obsługującym profil A2DP, dobrej jakości WiFi, aparat 5 megapikseli oraz — nadajnik GPS. W moim modelu do obsługi nadajnika mam aplikację NaviExpert lub GoogleMaps. NaviExpert działa bez problemu — odnajduje drogę nawet na podzamojskich wsiach, jednak czasami komunikaty są wypowiadane trochę za wcześnie…
lg6lg7lg8
Aparat w LG jest dobrej jakości — zdjęcia są wyraźne, przykładowe fotki możecie zobaczyć poniżej. Ponadto, w telefonie znajdziemy klika filtrów do zdjęć, tryb makro a nawet geotagowanie zdjęcia (!) oraz bardzo dobrej jakości lampę błyskową, która nie raz, nie dwa pomogła mi znaleźć drogę we wcześnie zapadających, zimowych ciemnościach. Jednak nie wszystko działa jak należy — telefon potrafi strzelić focha i zamiast cyknąć fotę poinformuje nas o błędzie i wróci na pulpit.
IMG027IMG029IMG024
Wspomniałem o WiFi, a jak sieć WLAN to i Internet, a w tym telefonie przeglądanie stron to PORAŻKA. Wyświetlanie stron jest oparte na silniku IE6, gdzie na przykład moja strona wygląda niezbyt ciekawie — zapomnijcie o przezroczystych PNG. Oczywiście, lepiej wyglądają strony mobilne typu onetLAJT czy gazeta.mobi. Dla każdego, kto zakupi telefon od razu polecam ściągnąć OperęMini.
lg9
Wspomniałem o niewygodnym pisaniu — w naszym LG mamy kilka możliwości wprowadzania tekstu — przez typową klawiaturę spotykaną w normalnych telefonach, poprzez rozpoznawanie pisma a na klawiaturze QWERTY kończąc. Ale, tutaj pojawia się problem — nie wszystkie układy są dostępne jednocześnie! Przykład? Podczas łączenia się z moją siecią WiFi potrzebne jest do wpisania 20 znakowe hasło, a jest dostępna tylko klawiatura alfanumeryczna…
Klawiatura QWERTY też nie jest idealna, szczególnie przy SMSach — często zdarza mi się wysłać nieskończonego SMSa, bo chciałem napisać literkę Z, a przerwać wysłania się nie da, dlatego korzystam ze starego, dobrego układu alfanumerycznego.
Muzyka w GT500 to osobna sprawa — dołączane przez producenta są dobrej jakości, a odtwarzacz daję radę. Tutaj jako minus mogę podać, że lista odtwarzania może zawierać maksymalnie 500 utworów, no i niestety, za każdym razem gdy chcemy zmienić utwór, musimy wyciągać telefon z kieszeni i na ekranie dotykowym przerzucać utwory, ale — to LG można wybaczyć, bo to nie jest telefon muzyczny.

Coś jeszcze? Hmm… chyba nie. Warto jeszcze wspomnieć, że 1000mA bateria spokojnie starcza na 3-4 dni normalnego korzystania z telefonu bez dodatkowego ładowania, a ładować możemy na różne sposoby — albo przez ładowarkę sieciową albo przez USB. Ponadto, w pudełko znajdziemy płytkę z oprogramowaniem LG PC Suite III, wspomnianą ładowarkę z odłączanym kablem USB, słuchawki + papierkowy spam czyli instrukcje.

Podsumowując — LG GT500 to fajny telefon i to zmieniło opinię o produktach LG jeżeli chodzi o technologię mobilną. W Puccinim (tak, zapomniałem o tym wspomnieć. Druga nazwa telefonu to PUCCINI. W Wikipedii znalazłem informację, że Giacomo Antonio Domenico Michele Secondo Maria Puccini był kompozytorem muzyki operowej. I miał często w roku imieniny.) znajdziemy parę niedoróbek do których można się przyzwyczaić — w końcu stworzyli go Koreańczycy ;] Jeżeli chodzi o skalę ocenową, to u mnie LG ma piąteczkę z minusem.

Do następnego!

14.12.2009, 20:36 Komentarzy: 3 »

Na początku listopada krążyły już jakieś informacje o próbnych maturach, ale jak to bywa w większości przypadków — nie do końca potwierdzone. W między czasie skończył się pierwszy semestr, zaczęły się fakultety.

No właśnie, fakultety — kiedyś ten zwrot kojarzył mi się z małą liczbą godzin, sporą liczbą okienek oraz z grupami w klasach po 10-15 osób. Z tego wszystkiego zgadza się tylko liczba godzin, które rzeczywiście zmniejszyła się tylko o kilka przedmiotów. Okienek nie mam, a o małych grupach uczniów można zapomnieć, z powodu kryzysu. Tak czy siak, praktycznie się nie odczuwa tych fakultetów.

Co tu dużo mówić — pogłoski jednak okazały się prawdą. Humaniści wpadli w panikę w związku z matematyką, biolmed nie ma czasu na panikę i cały czas się uczy, a my — ludzie z matinfu, baliśmy się tylko rozszerzonej matematyki. A reszta, co ma być to będzie.
Tłum tegorocznych maturzystów czeka na wpuszczenie do sal

Zaczynamy pisanie

Tygodniowy maraton zaczął się we wtorek od polskiego, i tego dnia nauczyłem się, że w Zamościu też mogą się tworzyć korki, szczególnie na bocznych uliczkach, którymi wszyscy jadą “bo tamtędy na pewno nikt nie pojedzie”. Tak więc zdążyłem wejść do sali na styk, a komisja miała wątpliwości, czy mnie dopuścić do pisania. Ale, udało się — dostałem arkusz i zacząłem pisać moją maturę.
Polski nie wydawał się trudny — jak to zawsze bywa, praca oparta na jednym tekście czyli czytanie ze zrozumieniem, a druga — wypracowanie. Niestety, moja praca “oparta na własnej znajomości treści lektury” skończyła się na pracy na podanych fragmentach. Stworzenie jakiejś treści na dwie strony i oddanie bez czytania ( w sumie, nigdy nie czytam tego co napisałem na wypracowaniu - moim zdaniem pierwsza myśl jest zawsze najlepsza ).
Środę mieliśmy wyjątkowo wolną, ciekawiej zrobiło się w czwartek - a dokładniej na angielskim.
Cóż, w mojej szkole sprawa wygląda tak, że na korytarzach mamy zamontowane głośniki, z których dwa razy dziennie leci jakaś muzyka (najczęściej “hity z Eski”) — tak więc matura z angielskiego jest puszczana przez szkolny radiowęzeł. Niestety, musi być jedno ale — głośniki czasem nie wyrabiają, a dodając do tego nazbyt wyraźną mowę lektorów, może być nieciekawie. Osobiście miałem szczęście siedzieć blisko głośników, więc wszystko usłyszałem. Podstawa nie stanowiła dla mnie problemów, wyszedłem bodajże jako trzecia osoba z sali.
W piątek natomiast było jeszcze lepiej — pisałem dwie matury pod rząd i dzięki temu wiem, jak prawdopodobnie będzie wyglądać 5 maja. Z rana przez prawie 3 godziny męczyliśmy się z matematyką rozszerzoną, no i przy nie których zadaniach mieliśmy zagadkę, która została do tej pory nierozwiązana, albo wymagała pisania drobnym maczkiem w całym dostępnym miejscu, żeby to rozwiązać. Po rozwiązanej matmie — 20 minut przerwy żeby coś przegryźć i przechodzimy do pisania WOS-u. No i tu była dla mnie nowość, bo przyznam szczerze, pierwszy raz w życiu rozwiązywałem jakikolwiek arkusz maturalny z WOS-u. Posiedziałem, napisałem co wiedziałem i wyszedłem jako jeden z pierwszych z sali.
Wybrane arkusze maturalne

Wyniki

Jesteście ciekawi jak mi poszło? Już wyjaśniam: przed próbnymi maturami wcale nie zaglądałem do książek, poszedłem “na beton”. Język polski podst. na 60%, Matematyka podst. na 80%, rozszerzona na 44%, Angielski podst. na 90% i WOS rozszerzony na 56%.
Najbardziej jestem zadowolony z tego, czego najbardziej się baliśmy - czyli rozszerzonej matmy, co więcej - poszło mi lepiej niż w latach poprzednich. Mam nadzieję, że na właściwiej będzie z 50% ;]

Co więcej…

JABOL nie upadł - nowa wersja strony, jak i nowy skin pod nazwą kodową “Fajrant” wyjdzie jeszcze przed świętami — teraz będzie trochę wolnego. Na dniach planuje jeszcze video-recenzję mojego nowego telefonu LG GT500, tak więc kolejna notka będzie bardzo szybko.

Do następnego!

?
No to hop do góry!