Sony Ericsson Xperia Neo – recenzja
Moje ostatnie zabawy Huawei Ideos tylko przekonały mnie bardziej do zakupu telefonu z Androidem na pokładzie. System bardzo mi się spodobał, przede wszystkim dzięki swoim prawie nieograniczonym możliwościom. I tak, na przełomie września i października podziękowałem za dotychczasową współpracę LG GT500, a w moje ręce wpadł Sony Ericsson Xperia neo.

źródło: własne
Zobacz zdjęcia telefonu w albumie umieszczonym w serwisie Flickr.com
Muszę powiedzieć, że na początku miałem lekkie opory, gdy przedstawiciel T-Mobile prezentował mi Sony Ericssona. Jak poczytacie w komentarzach pod poprzednimi wpisami, miałem chrapkę na Motorolę Defy ze względu na odporną na zalania obudowę i wytrzymalszą szybkę wyświetlacza - dla mnie praktyczność bardziej się liczy niż bajery. No i jakoś nie ufałem zbytnio japońsko-szwedzkiemu producentowi (mimo posiadania modelu W300i, którego darzę pewnym sentymentem i do tej pory leży w szufladzie jako zapasowy aparat). Niestety, Prawa Murphy'ego zadziałały i w tym przypadku - wg. systemu operatora telefon można teoretycznie wziąć, praktycznie - nie ma już tych modeli w magazynach i nie będzie. Decyzja zapadła, wybrałem Xperię.
Pierwsze wrażenie.
Telefon jest nieznacznie większy od mojego poprzednika, a jest to spowodowane wyświetlaczem TFT o przekątnej 3,7", który wyraźnie prezentuje kolory, nawet przy dużym nasłonecznieniu. Ciemno-granatowa obudowa została wykonana z gładkiego mocnego plastiku, nie ma tutaj wrażenia "ścisnę-mocniej-i-pęknie", a tylna klapka trzyma się porządnie na kilku zatrzaskach. W górnej części telefonu znajdziemy gniazdo mini-jack 3,5mm, microUSB oraz HDMI. Z boku: diodę informującą nas o powiadomieniach, przycisk wyłącz/zablokuj, regulacji głośności oraz migawki aparatu. Z przodu Xperia posiada tylko trzy klawisze (wstecz, home oraz opcje), brakuje trackpada znanego z telefonów HTC czy chociażby testowanego przeze mnie Huawei. Nad ekranem znajdziemy jeszcze kamerę VGA służącą do prowadzenia video rozmów oraz czujniki zbliżeniowe. Natomiast z tyłu telefonu znajduje się aparat 8,1 mpix wraz z mocną diodą LED służącą jako lampa błyskowa - ale częściej przydaje się jako latarka.

źródło: własne
Zobacz przykładowe zdjęcia wykonane przez Xperia Neo
Pod obudową znajdziemy baterię o pojemności 1500mAh, która spokojnie starcza na 2 dni normalnej pracy (przy włączonym WiFi oraz GPS). Według Sony Ericssona, telefon w trybie czuwania powinien wytrzymać 400 godzin i tutaj trzeba mu zaufać - po prostu nie miałem jak tego sprawdzić ;] Sercem Xperii Neo jest procesor 1 GHz SnapDragon drugiej generacji, który umożliwia bardzo szybką i przyjemną pracę. Muszę jeszcze wspomnieć, że telefon posiada 512MB pamięci RAM, 320MB pamięci wbudowanej z możliwością rozbudowania kartami microSD do 32GB. Angry Birds śmigają aż miło
Co ma piernik do smartfona?
Oj, ma dużo - system operacyjny telefonu to wspomniany już wcześniej Android w wersji 2.3., którego nazwą kodową jest Gingerbread, czyli piernik. Różnice pomiędzy wersją 2.2. a 2.3? Zaraz po pierwszym uruchomieniu dosłownie byłem przerażony szybkością działa i płynnością animacji, chociażby prostego usuwania skrótu z ekranu głównego. Z widocznych jeszcze zmian, górna belka z informacjami o statusie telefonu zmieniła kolor ze srebrnego na czarny ;] Wygląd zmienił również Android Market, na bardziej kafelkowy, podobny do Windowsowego interfejsu Metro. W trakcie pisania tej notki wyszła aktualizacja dla Xperii Neo, która wprowadza m.in. wykonywanie zdjęć panoramicznych za pomocą przesuwania telefonu w przestrzeni czy zdjęć 3D. Dodatkowo ciekawym ficzerem jest obsługa multitouch, dzięki której możemy łatwo obracać i powiększać/pomniejszać zdjęcia czy Mapy Google.
Minusy? Dla mnie brakuje możliwości przejścia do ustawień Bluetooth czy WiFi za pomocą przeciągnięcia belki z notyfikacjami - coś takiego było w moim poprzednim telefonie, a widziałem na Galaxy Mini. Sytuację ratują widżety, ale to nie to samo. Jeżeli jest od tego apka, to proszę o zostawienie informacji w komentarzu ;] Kolejny - no może nie minus, ale upierdliwość związana z Androidem, to pilnowanie połączenia z siecią. O ile pobranie kilkunastu kilobajtów danych jeszcze tak bardzo nie obciąży konta, to aktualizacja maila już tak.
Po ponad miesięcznym korzystaniu z tego smartfona muszę stwierdzić jedno: Xperia Neo jest udanym telefonem - z szybkim procesorem, niezłym aparatem, dobrym wyświetlaczem no i rewelacyjnym systemem operacyjnym. Ode mnie dostaje piąteczkę.
Do następnego!
Testujemy Smartfona, dzień ostatni
Kończąc pisać poprzednią notkę dotyczącą na temat programu Testuj Smartfona, nie byłem za bardzo zachwycony, podobnie jak inni blogerzy z Blipa którzy wzięli udział w testach (zajrzyjcie do wpisów Bobiko, Dudiego czy Partyzanta). Po dwóch tygodniach użytkowania wiele rzeczy się wyjaśniło...
Tajemnicza aplikacja działająca w tle nie jest taka straszna - co najmniej tak zapewnia rzecznik PLAY - służy ona tylko do sprawdzenia, czy wykonaliśmy daną, punktowaną czynność. I rzeczywiście - po zalogowaniu się do panelu na TestujSmartfona.pl widzimy listę wykonanych zadań, takich jak zmiana tapety, uruchomienie GPS czy pobranie aplikacji z Android Marketu. Czyli nie taki diabeł straszny...? O tym jednak tak szybko bym nie decydował. Na wszelki wypadek, jedyną osobą w kontaktach telefonu jest mój obecny numer telefonu ;]
Wracając do programu, samo zbieranie punktów jest fajne... ale tylko przez pierwsze kilka dni. Gdy doszedłem do momentu, w którym trzeba było wykupić usługę Muzykę na Czekanie, dałem sobie spokój ze zbieraniem punktów (moje dotychczasowe konto punktowe wynosi 673). Nawet dla wygrania jakiejkolwiek tajemniczej nagrody, (o której wspomniane jest w punkcie 6. Regulaminu) czy odkrywania kolejnych filmów z Jakubem W.

źródło: TestujSmartfona.pl
A jak sam telefon Huawei? Cóż, bardzo mi przypadł do gustu ten mały touchpad - bardzo się przydaje osobom, które mają dość grube paluchy jak ja
Zwiększa się wygoda pracy, łatwiej jest trafić w niektóre ikonki. Ponadto, sam ekran dotykowy jest jakby bardziej czulszy i przyjemniejszy w dotyku od tego, który posiadam w LG. Poza tymi ficzerami, moja opinia dotycząca budowy smartfona się nie zmieni. No, może jeszcze tylko to, gniazdo microUSB jest tak jakby... niedopasowane? Podłączając wtyczkę do gniazda, mam wrażenie, że jest ono zbyt luźne.
Po dwóch tygodnia testowania nie zmieniłem również zdania dotyczącego samego Androida (wersji 2.2.1), nawet mimo tego, że masa aplikacji została wrzucona do jednego wora w menu - a jestem przyzwyczajony do jakiegoś rodzaju katalogowania w telefonie. A same aplikacje? Cóż, jestem pod wrażeniem Nawigacji Google - spodziewałem się wygłaszanych przez lektora komunikatów po angielsku, a tutaj miła niespodzianka - przyjemny głos lektora (prawdziwego, nie takiego Jacka z IVONy
) podawał dokładne informacje dotyczące trasy. Do naviEXPERT czy AutoMapy mu daleko, ale jako bezpłatna alternatywa, to super rozwiązanie. Z ciekawszych aplikacji, to jeszcze Opera Mobile jako przeglądarka - ma dużo więcej możliwości, niż jej odpowiedniczka w wersji Mini; domyślna aplikacji pełniącej roli odtwarzacza - wielkim melomanem nie jestem, ale dla mnie była wystarczająca. A samo pauzująca się muzyka, gdy przypadkowo wyciągnęliśmy słuchawki - w moim przypadku, przydatna rzecz.

źródło: własne
Z minusów Androida, trzeba zaliczyć słabego, domyślnego Menedżera Plików, oraz dość częste zaglądanie do ustawień - chociaż tutaj sytuacje ratują widgety, które można wyciągnąć na jeden z pięciu pulpitów.
Samo oddanie zestawu Huawei Ideos przebiegło bez większych problemów - no, może prócz tego, że akurat w tym dniu w salonie Play, gdzie zwróciłem telefon, padł Internet dostarczany przez TP. Zostałem zapytany jaka jest moja opinia na temat Testuj Smartfona - stwierdziłem, że program jest dobry dla osób, które trzeba "przeszkolić" z zakresu korzystania ze smartfona i jego funkcji, które źle skonfigurowane mogą nieźle wstrząsnąć naszym portfelem w postaci rachunku od operatora. Dla pozostałych osób, które wiedzą na czym cała Androidowa rzecz polega, powiem szczerze - mogą to sobie darować. O dziwo, pani kierowniczka przytaknęła mi i stwierdziła jedną, ciekawą rzecz:
Otrzymane telefony do testów w ramach programu muszą być zawalone jakimś dodatkowym oprogramowaniem. Testowałam ten sam model, ale z różnych ofert (Testuj Smartfona i telefon dostępny w zwykłej ofercie) i ten drugi jest wyraźnie szybszy.
Kierowniczka Salonu Play w Zamościu
Może wina szybkości wynikała z wersji oprogramowania, albo... oj, coś czuję, że widmo szpiega w postaci TestujSmartfona.apk dalej będzie mnie straszyć ;]
Do następnego!
Testujemy Smartfona, dzień pierwszy
Jak zapewne wiecie, Play wystartowało z akcją pod tytułem Testuj Smartfona, której to celem jest - jak to ładnie określono w komunikacie prasowym - złamanie swojego oporu przed nowinkami technologicznymi. Cóż, ja osobiście nie mam takiego oporu przed nowościami, ale perspektywa pobawienia się telefonem z Androidem, z którym nie miałem jakoś do tej pory styczności, okazała się kusząca.

źródło: własne
O samej akcji dowiedziałem się z Dziennika Internautów, parę dni później zarejestrowałem się na stronie. Prócz podstawowych danych, takich jak e-mail, hasło i opcjonalny numer telefonu, system zażądał ode mnie numeru PESEL w celu sprawdzenia mnie we wszystkich instytucjach finansowych i nie tylko. Później, pozostało mi czekanie na e-mail od Play o moim być albo nie być w programie. Po 24 godzinach w mojej skrzynce pojawiła się wiadomość o pozytywnym rozpatrzeniu wniosku - teraz już została ostateczna decyzja o wyborze salonu, w którym chcę odebrać telefon i czekać na wybrany termin odbioru zestawu. Najbliższa możliwa data odbioru w jednym z salonów to był 19 sierpnia.
Kilka dni później, po zalogowaniu do panelu na TestujSmartfona.pl, zauważyłem, że 19. sierpnia nagle zmienił się na 22. sierpnia. No nic, trzy dni czekania dłużej.

źródło: własne/Panel TestujSmartfona.pl
Dzisiaj w końcu udałem się do salonu fioletowego operatora na Rynku Solnym w Zamościu, tam otrzymałem do podpisu cyrograf zwany jako Karta Udostępnienia Danych ze znaną formułką "zgadam się na otrzymywanie informacji o ofertach promocyjnych..." (swoją drogą, jak zapytałem czy to wszystko musi być zaznaczone na TAK, to dostałem ripostę "Regulaminu Pan nie czytał?!") oraz Umowę użyczenia telefonu. Co ciekawe, Play deklaruje wartość telefonu - a przypomnę, jest nim HUAWEI IDEOS U8500 - na... 400zł. Szybki rzut oka na Allegro i już wiadomo, że gdybyśmy zapłacili karę umowną i sprzedali telefon, bylibyśmy do przodu ok. 100zł ;]

źródło: własne
Po podpisaniu powyższej umowy, poinformowaniu mnie o dacie zwrotu telefonu na 5. września i ostatecznie otrzymaniu siateczki z papierami, starterem i telefonem, wróciłem do domu na pierwsze zapoznanie się z Androidem.
Zanim jednak krótko opiszę Androida, najpierw hardware: Otrzymany Huawei IDEOS U8500 wygląda... tandetnie? Wiadomo, o gustach się nie dyskutuje, ale mi wygląd Huawei nie przypadł. Jest to typowy monoblok z wyświetlaczem 3,2 cala o wymiarach 320x480px, pod wyświetlaczem znajdziemy 4 przyciski (zielona + czerwona słuchawka, menu oraz wstecz) i trackpad, u góry włącznik, wejście microUSB i oraz gniazdo słuchawkowe 3,5mm. Z tyłu telefon mamy tylko aparat 3,2 megapikseli oraz głosik - pełen minimalizm, opakowany w dość miękki, matowy czarny plastik. Całość, jest zasilana baterią o pojemności 1150 mAh i napędzana procesorem 528Mhz i 256MB RAMu. Co ciekawe, gniazdo kart microSD jest starannie zablokowane baterią, więc osobom, które często zmieniają karty pamięci nie poleciłbym tego telefonu.
A, nie wspomniałem o zawartości pudełka: prócz aparatu z baterią znajdziemy ładowarkę, kabel USB, skróconą instrukcję obsługi i papierek dotyczący bezpieczeństwa. Dodatkowo, Play dorzuca kartę microSD 1GB - tak więc wyposażenie spartańskie.
Pora na pierwsze uruchomienie, i tu dla mnie zaskoczenie: z marszu mogę, ale raczej POWINIENEM podać login i hasło swojego konta Google, żeby mieć jak synchronizować dane. Cóż, mam tutaj pierwsze spotkanie w wirtualną klawiaturą w testowanym chińskim telefonie, a do dyspozycji mamy aż trzy układy: klasyczny QWERTY, alfanumeryczny oraz CooTek T+, czyli takie "łączone" QWERTY, gdzie do jednego przycisku są przypisane dwie litery z układu QWERTY - wygląda to mniej więcej tak: [QW] [ER] [TY]. Muszę przyznać, że ta ostatnia opcja najbardziej przypadła mi do gustu, jednak bez możliwości kalibracji ekranu i tak trzeba było wpisywać jedno hasło kilka razy, bo palec przypadkowo łapał jeszcze sąsiednie litery. Uważam, że gdyby była opcja kalibracji ekranu, nie musiałbym się tyle męczyć.
Po wstępnej konfiguracji możemy się zagłębić w sam system. Pierwszą rzeczą, którą muszę pochwalić płynność działania menu oraz niektórych aplikacji. W moim obecnym telefonie, czyli LG GT500 takich efektów nie znajdziemy, wszystko działa raczej ociężale - a tutaj Huawei radzi sobie nawet całkiem całkiem. Niestety, nie ma róży bez kolców - przy bardziej pamięciożernych aplikacjach czy większych grach jak Angry Birds czy Fruit Slice, chiński procesor po prostu nie daje rady. Liczba FPS-ów spada drastycznie, przez co możemy zapomnieć o takiej rozrywce.
Kolejną rzeczą, która mi przypadła do gustu w Androidzie, to blokada klawiatury wzorkiem. Przez ostatnie 1,5 roku korzystania z LG, kilkakrotnie już napisałem kilkadziesiąt bezsensownych SMSów do różnych osób, co spowodowane było banalnym odblokowaniem telefonu, poprzez delikatne muśnięcie ekranu. Tutaj, trzeba się namęczyć, chociaż, po śladach palców zostawianych na ekranie można łatwo dojść, jaki jest nasz wzorek... - ale za to już nie ma mowy o przypadkowym odblokowaniu telefonu.
Następna rzecz, to wcześniej wspomniane aplikacje. Jestem pod wrażeniem Android Marketu, zwłaszcza, że ZAWSZE jest kilka alternatyw dla aplikacji, której aktualnie poszukujemy (darmowych, jak i płatnych). To duży plus.
Na koniec, muszę jeszcze raz wrócić do samego programu Testuj Smartfona. W programie oczywiście zdobywa się punkty za wykonanie określonych zadań; za odpowiednią ilość punktów uzyskujemy odpowiednią pozycję w rankingu, a ta pozycja przekłada się na nagrody: pierwszym zadaniem jest pobranie aplikacji raportującej o naszych działaniach w programie, która ta nalicza punkty za nasze działania. I tutaj zaczynają się schodki, ponieważ nawet sam Android ostrzega nas przed pobraniem aplikacji, a po instalacji dostajemy całą litanię ostrzeżeń o uprawnieniach aplikacji od Play: dostęp do moich wiadomości (!), mojej lokalizacji, połączeń sieciowych, informacji osobistych (!), pamięci, połączeń telefonicznych oraz narzędzi systemowych. Nie wiem dlaczego, ale od razu przypomniała mi się afera z Apple i consolidated.db. A najlepsze jest to, że aplikacja cały czas działa w tle i nie da się zamknąć.
Podsumowując mój pierwszy dzień w programie TestujSmartfona: Play na minusie, za nagłą zmianę terminu odbioru telefonu oraz za tą swoją podejrzaną aplikację - muszę uważać z kim piszę i gdzie chodzę z tym telefonem; Huawei też na minusie, za kiepskie wykonanie telefonu i za wolny procesor; Android na plusie, mimo wpadki na początku z (nie)obowiązkową synchronizacją z kontami Google. Polubiłem ten system, ale wszystko może się jeszcze zmienić.
Najbliższy wpis za tydzień.
Do następnego!
P.S. Kolejny minus dla Play - mimo, że odebrałem telefon, system informuje mnie o tym, że mam go odebrać za 3 dni...
Własny numer w Erze, Orange, Play lub Plusie
Idąc do salonu jakiegokolwiek operatora i decydując się na podpisanie z nim nowej umowy abonamentowej bardziej jesteśmy zaaferowani nowym telefonem niż losowo wybieranym numerem, który dostajemy wraz z aparatem. Ale czy podpisując umowę warto zdać się na łaskę operatora, który ma za nas wybrać numer (który nie kiedy sprowadza na nas kłopoty)? Pół biedy jeżeli to jest numer prywatny, gorzej już z numerami firmowymi - tu liczy się prostota numeru, tak aby klient mógł go łatwo zapamiętać. Fakt, mogą to być złote i srebrne numery pokroju numeru do radiowej Trójki, jednak jest jeszcze jedna możliwość łatwego zapamiętania numeru telefonu - poprzez wykorzystanie klawiatury alfanumerycznej. Przykład? Numer 000 587 437 można zapisać jako 000 KURIER i już wiadomo że pod tym numerem znajdziemy kuriera. Taki numer jest łatwiej zapamiętać i ciekawiej wygląda na chociażby na wizytówce. System ten jest stosowany w USA, w Polsce mało firm jeszcze z tego korzysta - kojarzę może z jedną, dwie firmy które podawały w ten sposób numer telefonu. Jeżeli jesteście ciekawi, czy wasz numer telefonu można jakoś ciekawie zapisać, polecam chociażby ten adres - dzięki temu dostaniecie pokaźną listę wyników.

Ile to kosztuje?
No właśnie, sam byłem ciekawy czy nasi rodzimi operatorzy komórkowi posiadają techniczne możliwości przypisania numeru do abonenta. Teoretycznie wydaje się że tak, ale jak się okazało praktyka różni się od teorii.
W ruch poszły listy do głównych, czterech operatorów: Ery, Plusa, Orange oraz Play. W moim mailu zadałem dwa pytania: Czy operator ma techniczną możliwość nadania wybranej sekwencji cyfr w nadawanym numerze? oraz, co najważniejsze Ile taka usługa kosztuje?. W wiadomościach zawarłem jeszcze pytanie o nadawanie numeru w ofercie pre-paid, ale jest ono mało istotne - jeżeli komuś zależy na numerze, to jest już raczej skłonny płacić miesięczny abonament. Z moich poszukiwań, to tylko Orange oferuje jako jako-taką możliwość wyboru numeru telefonu w swoim sklepie internetowym w ofercie pre-paid.
Jako pierwszy odpowiedział Plus i niestety trochę mnie zasmucił:
Uprzejmie Pana informuję, że nie mamy takiej usługi w ofercie.
Jeśli podczas podpisywania umowy preferowany numer jest wolny, to będzie mógł zostać przydzielony i jest to bezpłatne (o ile chodzi o tzw. "złoty numer"). Dotyczy to tylko umów abonamentowych. [...]
Ewa Garus, Biuro Obsługi Klienta sieci Plus
Cóż, więc w Plusie możemy pomarzyć o własnym numerze telefonu - ewentualnie, jak mamy chrapkę na złoty numer to zostanie on nam przydzielony za darmo. Chociaż wątpię, żeby zostały jeszcze wolne jakieś złote numery...
Jako drugi odpisał operator Orange i muszę przyznać, że rzadko kiedy dostaję tak wyczerpującą odpowiedź. Pomijając, że połowa wiadomości dotyczyła zupełnie innego tematu, udało mi się wyłuskać wartościowe informacje:
Oferta zmiany numeru dla abonentów posiadających abonament.
Ma Pan do wyboru:
Numer złoty - czyli kombinacja cyfr łatwych do zapamiętania (numer proponowany jest przez Orange).
Numer na życzenie - jest to numer, którego ostatnie 4 cyfry Pan nam zaproponuje. [...]
Numer na życzenie - 500zł brutto.
Katarzyna Smolińska, Doradca w Departamencie Obsługi Klientów Indywidualnych Orange
Płacąc 500zł dostaniemy możliwość wyboru tylko czterech cyfr w swoim numerze telefonu. Trochę słabo, ale nie jest jeszcze tak źle w przeciwieństwie do Plusa, gdzie nie mamy takiej możliwości. Ale bądźmy szczerzy, kto byłby skłonny płacić 125 złotych za jedną cyfrę? Cena skutecznie odstrasza.
Kolejna odpowiedź od operatora Era:
Pragnę poinformować, iż taka możliwość istnieje, o ile wybrany przez Pana numer nie będzie już nadany innej osobie. Koszt takiej usługi to 91 zł brutto o ile nie będzie to numer złoty lub srebrny bo tu koszta są odpowiednio 366 zł i 183 zł.
Magdalena Stasiak, Biuro Obsługi Abonenta sieci Era
I tutaj miłe zaskoczenie: Era jako pierwszy operator ma taką usługę w ofercie i do tego za w miarę rozsądne pieniądze. Jedynym problemem jest już wcześniejsze przypisanie numeru innej osobie, ale to jest zrozumiałe - nie można przecież komuś siłą zabrać numeru telefonu, nawet jeżeli ta osoba nie wie jak jego numer jest cenny ;]
Po kilku dniach dostałem też odpowiedź od najmłodszego operatora, czyli od sieci Play. Podejrzewam, że cały BOK musiał się namyślać, żeby udzielić mi odpowiedzi i cóż, żadnej nowości nie ma...:
W odpowiedzi na zgłoszenie z przykrością informuję, że Play na chwile obecną nie oferuje możliwości wyboru własnej sekwencji cyfr w numerze telefonu. Pana sugestia dotycząca takiej możliwości jest dla nas bardzo cenna. [...] Gwarantuję, że Pana uwaga zostanie rozpatrzona i przesłana do odpowiedniego działu.
Radosław Tyrakowski, konsultant back office ds. obsługi klienta sieci Play
Pamiętajcie! Jeżeli za jakiś czas Play będzie się reklamować, że tylko u nich możesz wybrać własny numer telefonu, to przypomnijcie sobie czyja to zasługa
Podsumowując:
Jeżeli będziecie kiedyś chcieli mieć własny numer, to najlepiej walczyć o niego w Erze - tylko ta sieć za rozsądną cenę może nam ustawić wybrany przez nas numer. Jeżeli nie przepadamy za PTC, możemy próbować przenosić numer, jednak to wiąże się z kolejnymi kosztami. Drugą możliwością jest śledzenie aukcji na Allegro z nadzieją, że ktoś wystawi interesujący nas numer - jednak prędzej się człowiek zestarzeje niż trafi na taką aukcję...
Do następnego!









