3 rok i jedziemy dalej
Parę dni temu minął 3ci rok od kiedy piszę na blogu. "Piszę" może to nie jest dobre słowo, raczej upublikuję jeden - dwa wpisy w miesiącu. Oczywiście, mogę zwalić to na brak ciekawych tematów, ale tak na serio, to zwycięża prokas... prokastry... no, nazwijmy to po staromodnemu - lenistwo.
Czy coś wspominałem o nauce JS w tym roku?
![Ciastko ;]](http://farm4.static.flickr.com/3465/3861282049_6222e80189_o.png)
Co do poruszania tematów, eRIZ już od dawna mówi - nie masz o czym pisać, pisz technicznie. I to się sprawdza, z czego widzę po statystykach, kiedy jednego dnia ruch na blogu wzrósł 100%, bo ktoś na jakimś forum dał linka do mojego wpisu o zgrywaniu muzyki z kaset magnetofowych.
Ale ja mam pisać technicznie? Myślę, że nie, już w sieci wystarczająco jest stron i blogów poświęconym tym zagadnieniom. Kolejne miejsce w sieci do flamewaru "dlaczego napisałeś to tak, skoro można było tak" nie jest mi tutaj potrzebne ;P
Sorry eRIZ, ale ty jesteś ode mnie lepszy w pisaniu takich rzeczy.
Do czego zmierzam: wpis jest jednocześnie podziękowaniem i zapowiedzią paru zmian.
Jeszcze raz dzięki za czytanie moich wypocin. Pierwszy raz w życiu tworzę coś, co trwa dłużej niż 2 lata i się jeszcze tym nie znudziłem.
Zmian jakiś poważnych w wyglądzie nie planuje - no, może jakieś kosmetyczne typu: zmiana grafiki na górze czy dodanie/zabranie paru widżetów z prawej strony. I chyba przekształcenie nazwy z "Michno's Blog" na jakieś "historie/zapiski/dzienniki/kroniki michnowe", jeszcze się nad tym waham. No i chyba co sobota trafi się jakiś wpis podsumowujący ostatni tydzień. Coś co możecie spotkać na motywie drogi.
A, no i michno.org zmienia szaty na nowsze i ciekawsze. Na razie layout leży gdzieś na dysku i czeka na swoją kolej.

W głowie mam jeszcze parę projektów, do którego można zaliczyć wystartowanie "JABOLa", czyli po rozwinięciu skrótu "Just Another BliplOg Layout". Szczegóły podam we wrześniu na blogu i na tagu #jabol - jak ktoś chce pomóc w grafice/kodowaniu niech pisze do mnie na e-mail czy się odezwie na Blipie.
Kolejne projekty już na następnych wakacjach - powoli zbieram ekipę na wypad dookoła Polski (kiedyś o nim wspomniałem u Raviciousa na blogu - NIE, to nie był Prima-Aprilisowy żart ;P ). Wszystko wyjaśni się przed maturą.
No właśnie, matura...
Do następnego.
Proces tworzenia reklamy
Pewnie sami kiedyś zastanawialiście się jak przebiega proces tworzenia reklamy jakiegoś produktu (w tym przypadku portalu regionalnego) na przykład do gazety. Dzisiaj pokażę Wam kulisy powstawania takiej reklamy.
OK, tak więc zaczynamy:
- Najpierw trzeba mieć ciekawe hasełko promujące, bo przecież jak wszyscy wiedzą, bez tego ani rusz. Po burzliwych dyskusjach w biurze, czasami trwających wiele dni, a czasami 30 sekund, dostajemy olśnienia: "Sprawdź, co latem dzieje się w Twoim mieście". Bardzo ładne i przyciągające uwagę hasełko.
- Kolejna ważna sprawa - wybór odpowiedniej czcionki do zaprezentowania naszego hasła. Nie warto szukać jakiś czcionek w Sieci, poszukajmy czegoś ładnego w systemie... O! Comic Sans MS będzie idealny! Dodamy jeszcze grube obramowanie... Prefekcyjnie.
- No dobrze, mamy już porządnie wyglądające hasło reklamowe, teraz wypadała wypełnić puste miejsce (bo przecież reklama ma iść na całą stronę!) - pomyślmy... reklama ma przyciągać młodych ludzi, więc może wrzucimy zdjęcie jakiejś młodej osoby przy komputerze? Nie, nie zdjęcie - rysunek będzie lepszy. Hmm... tylko gdzie to znaleźć?...
- *faceplam* No tak, przecież istnieje iStockPhoto! Tam coś się znajdzie... O, super: jest coś w sam raz. Kupujemy i pobieramy
- Oj, wypadałoby trochę poprawiać - trzeba przede wszystkim usunąć tą czaszkę na słuchawkach, bo wyjdzie że to portal dla szatanistów czy czegoś tam innego...
- No git. Jeszcze tylko wkleimy logo portalu, dodamy jakiś gradniet w tle i skończone. Wygląda zajebiście, nie prawdaż?
- Teraz bierzemy kasę za wykonaną robotę i wysyłamy do jakiejś gazety - na przykład z programem telewizyjnym o średnim nakładzie 250 tyś.
Chyba zrezygnuję ze studiów informatycznych i pójdę na jakiś marketing czy grafikę, bo widzę że to łatwa i przyjemna robota. Wiele przykładać się nie trzeba, w Sieci można znaleźć wszystko gotowe. Tylko trzeba umieć szukać.
Do następnego.
303.pl i olewanie klienta
Dzisiaj sobie trochę ponarzekam. A szczególnie na firmę 303.pl, która oferuje nadruki, koszulki, breloki i tym podobne rzeczy. Prócz typowych gadżetów możemy również dostać rzeczy, których nie chcemy, na dodatek po ponad kilku tygodniowym czekaniu. Ale po kolei.
Historia była prosta - podczas przeglądania czeluści Internetu znalazłem banner firmy, z ciekawości przejrzałem ofertę i to mnie zainteresowało. Od paru tygodni chodził mi jeden wzór po głowie, projekt leżał gdzieś na twardym dysku więc -- czemu by nie zaryzykować?

22 marca
Skontaktowałem się poprzez numer GG podany na stronie, super wszystko elegancko. Pan Łukasz ( conajmniej tak pisze na stronie ) doradził mi co i jak, uzgodniliśmy się co do wszystkiego. Dane + wzór poszły na adres e-mail, czekałem tylko na numer konta aby móc zapłacić za koszulkę.
24 marca
Od strony 303.pl cisza, kontaktuje się ponownie z Gościem. Mimo dostępnego statusu brak odpowiedzi.
25 marca
Próbuje jeszcze raz złapać kontakt z 303.pl -- zaraz po tym jak status zmienia się z rozłączonego na dostępny piszę i o dziwio, dostaję odpowiedź. Po chwili rozmowy podaję jeszcze raz mail (czyżby opcja "Odpowiedź" nie istniałaby w ich programie pocztowym? Dziwne...) i dostaję numer konta. Robię przelew, przesyłam do nich potwierdzenie wpłaty i dostaję infomacje "ok jutro puszcze koszulkę".
W dobrym nastroju trzymam za słowa pana Łukasza.
27 marca - 1 kwietnia
Czekam na listonosza. Prócz rachunków i innego kolorowego spamu żadnej paczki z 303.pl
2 kwietnia
Przychodzi jakaś paczka, jednak nie do mnie. W tym momencie w moim umyśle dostaję sygnał że coś jest nie tak.
Szybko włączenie peceta, kontakt już ze znanym numer GG. I zonk:
2009-04-02 15:35 Michno: chciałbym się upewnić, czy paczka została wysłana, bo juz czwartek a paczki dalej nie widzę
2009-04-02 15:44 303.pl: jaka paczka?
No przepraszam, ale w tym momencie poczułem się jak okradziony i okłamany prosto w oczy. A może dokładnie nie sprecyzowałem?
2009-04-02 15:44 Michno: no dobra, zamawiałem koszulkę, 25.03.2009 napisał pan: 2009-03-25 20:03 303.pl: ok jutro puszcze koszulke
2009-04-02 15:45 303.pl: a tak z tego co wiem wyszla
2009-04-02 15:45 303.pl: bede w firmie wieczorem to spawdze
Dziękuję i proszę Pana, żeby dał mi znać czy rzeczywiście ta koszulka poszła. Ma dać znać wieczorem.
3 kwietnia
Odpalam Mirandę z nadzieją na wiadomość od 303.pl. A tutaj niestety nic, status ustawiony na "zaraz wracam". Znowu piszę i oczekuję na odpowiedź. Status zmienia się na chwilę na "dostępny" (a więc ktoś JEST przy pececie), jednak za moment wraca ponownie do porzedniego stanu.
W tym momencie rozpoczynam pisać tą notkę.
4 kwietnia
Kolejna rozmowa przez GG. Chyba mam szczęście, bo rozmawiam z szefem. Dostaję informacje, że nie ma nigdzie potwierdzenia wysłania paczki, a pracownika który zajmuje się moim zleceniem nie ma tego dnia w pracy. Nie pozostaje mi nic innego jak jeszcze raz poprosić o kontakt jeżeli sprawa się wyjaśni.
6-7 kwietnia.
Dalej czekam na listonosza. Nic do mnie znowu nie przychodzi.
8 kwietnia
Ostatni dzień w szkole przed przerwą świąteczną, wracam do domu i co zastaje?... Nic.
Znowu pełen złości wykonuje następny krok -- kontaktuje się, tym razem telefonicznie, z numerem podanym na stronie.
Po rozmowie dowiaduje się że firma "raczej nie zajmuje się pojedyńczymi zleceniami", aczkolwiek Pan z którym rozmawiałem, "jest w 100% pewien, że koszulka jest już wysłana". Ale, oczywiście znowu go nie ma w firmie i nie ma jak tego sprawdzić. Dziękuję za rozmowę i dzwonię pod drugi numer podany na stronie (chyba już ten główny, do firmy). Po kilku sygnałach włącza się poczta głosowa.
Chyba już pogodziłem się ze stratą kasy.
9 kwietnia
Odpalam Mirandę i nieoczekiwanie dostaję wiadomość...
2009-04-09 09:21 303.pl: witam dostalem informacje od kolegi o Pana telefonie przez przypadek nie wyslalismy koszulki wysylam ja dzisiaj kurierem jutro bedzie u Pana
2009-04-09 09:21 303.pl: bardzo przepraszam za ta pomylke
Wow. Tutaj mnie zaskoczyli. Dlaczego?
- Przyznali się do błędu, co rzadko się zdarza
- Koszulkę mam dostać kurierem, a więc wysyłka będzie na ich koszt. No, chociaż po części.
Zadowolony, że nareszcie dostanę to, o co tak walczyłem, poczekałem do następnego dnia.
10 kwietnia
Od rana wyglądam kuriera i przed 15:00 do drzwi dzwoni pan z DPD. Dostaję małą paczkę, otwieram i... ZONK.
Nie dostałem tego co chciałem. Tzn. dostałem, ale po części. Na koszulce znajduje się grafika, ale o napisach Panowie już niestety zapomnieli. Na dodatek haft był zdziebka przesunięty w lewo...

Kolejna rozmowa z 303.pl i czego się dowiaduje? Że podobno "według kolegi nie chciałem napisów". To już całkiem mnie wkurzyło -- przecież jeżeli bym czegoś nie chciał, to bym tego w grafice nie umieszczał. Postanowiłem zrobić coś, co dawno powinenem. Zarządałem zwrotu kosztów, na co Pan się zgodził. Po powrocie z Wielkopolski odesłałem koszulkę pocztą (na swój koszt), przed weekendem majowym już koszulka była, a kasa miała być na kocie już 5 maja, ale, że Panu się zapomniało, moje 35zł dostałem dopiero w poniedziałek 11 maja.
Podsumowanie:
Od złożenia zamówienia do otrzymania paczki firmie zajęło 19 dni, jeszcze nie dostałem tego co chciałem. Miało być super, wyszło tak jak zawsze.
Przykro mi, ale przez pewien czas firmie 303.pl następnych zleceń nie złożę. Dlaczego?
- Syf w zamówieniach - nie wiedzą czy towar został wysłany czy nie. Wszyscy twierdzą że tak, już dawno, a po 17 dniach odkrywają paczkę, która gdzieś się zapodziała.
- Tragiczna obsługa - zwalanie na jednego "kolegę", który odpowiada jednocześnie za nadruk, wysyłkę i przyjęcie zamówienia. Poza tym, jeżeli będą traktować swobodnie przysyłane przez klientów materiały, to długo nie pociągną...
- Tytułowe olewanie klienta - Droga ekipo 303.pl - Jeżeli zapewniacie kontakt przez Gadu-Gadu, Skype itp. to niech chociaż ktoś odpowiada na pytania! A nie, "ustawiam status zaraz wracam i mam was gdzieś".
- Mało dokładne informacje na stronie - podczas rozmowy dowiedziałem się, że "firma raczej nie wykonuje pojedyńczych zleceń". Nota bene strona jest jeszcze w budowie...
Jedyne plusy jakie się dopatrzyłem, to dobrej jakości materiał -- zarówno haftu i koszulki, oraz to, że przyznali klientowi rację. A w dzisiejszych czasach to ciężko nawet z tym.
Do następnego.
Podsumowanie 2008 roku
Mam już ostatnie godziny grudnia, za oknem śnieg (może nie wszędzie i nie wiele, ale zawsze to śnieg) - idealna okazja żeby podsumować to, co się wydarzyło w 2008 roku.
Prywatnie
Przeżyłem pierwszą klasę liceum, z czego jestem zadowolony - poznałem nowych ludzi, którzy mnie nie zawiodą i z którymi (mam nadzieję) będę utrzymywał kontakt przez długie lata. Z resztą, dowodem są nasze pomysły i ich realizacje, jak nasz filmik Zamojska Starówka.
W 2008 roku udało mi się wyrwać poza Szczebrzeszyn, byłem dwa razy w Warszawie oraz na Słowacji. Słowację jeszcze długo będę pamiętam, bo chyba dzięki tej wycieczce polubiłem góry (ale do wysokości ~1600 m n.p.m
). Z chęcią jeszcze raz tam pojadę.
Z programowaniem nie wyszło, bo tu czasu nie ma, a tu jakiś wyjazd, a tu się nie chce - taka syzyfowa praca z tą moją nauką. Tak więc pamiętajcie - jeżeli chcecie się nauczyć programować, zabierajcie się za to w gimnazjum, bo potem wam się nie zechcę ;]
W sierpniu minęły już 2 lata od kiedy piszę w Sieci i sam nawet nie wiem kiedy ten czas uciekł. Pierwszy raz udało mi się robić coś, do czego się nie zniechęciłem, tak więc jestem z siebie zadowolony. Mam nadzieję, że kolejne lata blogowania i życia w polskiej blogosferze przede mną.
W sieci
Prócz mojego blogowania, to dużo rzeczy się zmieniło. W styczniu założyłem konto na BLIPie i do dzisiaj nie żałuję, że to zrobiłem. Nawet osoby, które baaardzo sceptycznie podchodziły do tego teraz same szaleją w bliposferze. No i właśnie dzięki BLIPowi poznałem wiele nowych osób i blogów, które dodałem do swojego czytnika.
Na początku maja przeniosłem się na domenę michno.org, odświeżyłem trochę bloga i stronę główną. Może to była zmiana na gorsze, bo do tej pory strony i blogi o wyglądzie a'la biurko mi się podobają, ale - conajmniej teraz blog wczytuje się trochę szybciej ;]
Pod koniec wakacji wystartowaliśmy z naszym teamowym projektem czyli ZamCampem - spotkaniami ludzi z branży IT w Zamościu. Może nie jesteśmy jeszcze rozpoznawalni, ale kto wie? Może w 2009 roku będzie przychodzić więcej osób? Od Nowego Roku zaczynamy trochę bardziej nagłaśniać sprawę. Więcej info znajdziecie jak zawsze na Zamcampowym blogu.
A jakie plany na następny rok? To już może w następnym wpisie, tym czasem - Szczęśliwego Nowego Roku
Do następnego.


