michno bloguje
18maj/090

Geek w Wielkopolsce – podsumowanie

Minęło już równo miesiąc od mojego wyjazdu na tereny Poznania i okolic. I muszę przyznać, że Wielkopolska to fajny region -- jadąc pomiędzy miastami krajobrazy wydawały mi się znajome, bo praktycznie dookoła pola, może mniej lasów, ale za to strasznie duuużo jezior i jezioreczek. Tak więc jest pewnie gdzie popływać w lecie, o ile woda nie jest zanieczyszczona jakimiś chemikaliami czy czymś. Nie wiem, nie znam stanu czystości jezior w tamtych teranach. Bądź co bądź -- krajobrazy pierwsza klasa.
Jezioro Lednickie
Jeżeli chodzi o sam Poznań, bo głównie dla tego miasta zapisałem się na ten wyjazd -- wiadomo: BarCamp, Targi Poznańskie... -- to bardzo przypadł mi do gustu. Naprawdę duże miasto, jest gdzie wyjść, chociażby w odrębie samej Starówki jest parę ciekawych miejsc do których z chęcią jeszcze raz zajrzał. A jeżeli nawet nie na Starówce, to pewnie i poza nią. Poznań ma co zaoferować, i reklamy nie kłamią ;] Chętnie jeszcze raz odwiedzę te rejony, ale już nie wycieczką autokarową, i nie z grupą 40-osobową. No i przede wszystkim na kilka dni, a nie na 1 dzień. Bo jak to powiedział pan przewodnik, "Jeden dzień na Poznań to za mało." Kto wie, czy czasem nie zrobie "małego" kółka dookoła Polski. Ale to może za rok, po maturze -- na razie powolutku układam plan w głowie ;P
Rynek w Poznaniu
Wypad był bardziej nastawiony pod kątem zwiedzania kościołów niż muzeów (bo za wejście do kościołów nie trzeba płacić, a czasami warto zobaczyć niektóre rzeczy). Ze wszystkich kościołów najbardziej zaimponował mi Licheń -- swoją wielkością, przepychem i... bezcelowością? Dalej nie rozumiem, po co budować coś takiego wielkiego na takim pustkowiu...
Dla lansu?

Do następnego!

Wpis w kategorii: Geek w..., Liceum Brak komentarzy
9maj/091

Geek w Wielkopolsce – dzień czwarty

Uff, przepraszam za przerwanie cyklu. Jakoś nadszedł długi weekend i nie miałem czasu na podsumowanie wypadu do Wielkopolski. Tak więc...

Dzień czwarty - Kalisz

Pobudka wcześnie rano, śniadanie i dość rygorystycznie sprawdzenie pokoju - czy są jakieś zniszczenia, zadrapania itp. Nasz pokój przeszedł kontrolę pomyślnie, więc szybka ewakuacja do autobusu i w trasę.

Na początku mieiliśmy zwiedzać pałac w Rogalinie -- jednak po przyjeździe okazało się, że obiekt jest wyłączony ze zwiedzania, ponieważ jest w remoncie. Z tego wszystkiego zobaczyliśmy stare dęby i ogrody francuskie (które jakoś mnie nie zachwyciły -- po prostu parę krzaczków ustawionych symetrycznie). Całe zwiedzanie trwało ok. 15 minut.
Zamek w KórnikuKolejny przystanek -- zamek w Kórniku. Wjazd na dość zniszczony parking, wysiadka i idziemy zwiedzać. Przy wejściu zakładanie gustownych klapeczek i praktycznie z góry informacja, żeby nie robić zdjęć, albo wykupić haracz w postaci 10zł :S
Na zamku najbardziej podobała mi się zbrojownia -- dużo różnych mieczy, noży itp. rzeczy z różnych części świata. Poza bronią w oko wpadły mi pamiątki z wyprawy do Australii i Oceanii jednego z właścicieli zamku. Poza tymi eksponatami, moim zdaniem na kórnickim zamku już nie ma czego oglądać. Ale to moje zdanie młodego człowieka :P

Po Kórniku przyszła kolej na Kalisz -- ostatnie miasto które zostało do zwiedzenia. Na początku jednak zamiast zwiedziać samo miasto, pojechaliśmy do starej dzielnicy, gdzie zrekostruowano prawdopodobny wygląd pierwszej osady w Polsce - łącznie fundamentami kościoła, bramą podobną do biskupińskiej czy fosą. Oczywiście, wszystko dofinansowane z Unii Europejskiej, co było jakoś bardzo widać. No, i oczywiście znowu zechciano z nas zedrzeć 15zł za zezwolenie na robienie zdjęć, ale według mnie zdzieranie za robienie zdjęć obiektu, który jest na wolnej przestrzeni, to trochę bezsens.

Po zwiedzaniu zrekonstruowanego Kalisza, pora na właściwy -- a tutaj już można było co oglądać. Szczególnie, jeżeli wszystko zostało odbudowane praktycznie od zera po I WŚ.
Oczywiście, nie wszystko zostało zniszczone, np. Kościół św. Mikołaja ocalał, a w środku -- malowidła na ścianach, a szczególnie pomalowany w gwiazdy sufit. Nie jest jakaś to piękność, ale mi taki sufit się spodobał :D W samym kościele nie byliśmy długo, musieliśmy ruszać dalej.
Kolejny przystanek - kaliski rynek, wielkością podobny do zamojskiego, no może ciut większy. Ale liczba uliczek dookoła rynku o wiele większa, czego nie można powiedzieć o Zamościu, gdzie mamy raptem kilka ulic. Po Rynku odwiedziliśmy kościół św. Józefa, który ma dość sporą sławę. W nim cudowny obraz św. Rodziny, do którego przyjeżdzają pielgrzymki z całej Polski. Mnie najbardziej ujęła kaplica pod kościołem, w której znajduje się mini-muzeum, w którym znajdziemy pamiątki ofiarowanych przez księży więzionych w hitlerowskich obozach koncentracyjnych. Po prostu, będą w Kaliszu trzeba zobaczyć.
W samym kościele nie mogliśmy dłużej przebywać, ponieważ -- była sobota, a to wiadomo, dzień ślubów.
Ostatnią rzeczą którą zobaczyliśmy w Kaliszu to jedyny w Polsce Pomnik Książki -- na pamiątkę pozbycia się księgozbioru z biblioteki kaliskiej podczas wojny. Bo często nie doceniamy zwykłej książki ;]
Co mnie zdziwiło w Kaliszu? Przystanki komunikacji miejskiej co 200 metrów :D

Piotrków TrybunalskiOstatnie miejsce w którym się zatrzymaliśmy to Piotrków Trybunalski i obowiązkowe zaliczenia Maca. No, ale mieliśmy pecha i restauracja była w remoncie, działał tylko McDrive. A czego to nie zrobią głodni licealiści... :D
W tym momencie chciałbym pozdrowić tą panią z okienka, która jak zobaczyła grupę 40-osobową to się załama. Ale, oszczędziliśmy jej kłopotu, wsiedliśmy w autokar i znaleźliśmy inną restaurację pod Piotrkowem. Po posileniu się ruszyliśmy już prosto do Zamościa...

Podsumowanie: w następnym wpisie.

Wpis w kategorii: Geek w..., Liceum 1 komentarz
28kwi/090

Geek w Wielkopolsce, dzień trzeci

Dzień trzeci -- Poznań

Kolejna pobudka o 6:30 przez licheńskie dzwony. Potem śniadanie, szybko spakować torby do autokaru i jedziemy w trasę. Mieliśmy nawet przyjemność przejechać się autostradą, co już było wielkim wydarzeniem jak na polskie warunki drogowe :]

Po dojechaniu do Poznania pierwszym przystankiem była Katedra. No i tutaj pan przewodnik powiedział, że początki państwa polskiego były właśnie w Poznaniu, a nie -- jak do tej pory byłem nauczony -- w Gnieźnie. Tak więc ten fakt trochę mnie zdziwił i zmienił podejście do historii naszego kraju.
No nic, w samej katedrze, a dokładniej w jej podziemiach zobaczyliśmy fragmenty pierwszej katedry oraz część misy chrzcielnej, gdzie prawdopodobnie tam narodziły się początki chrześcijaństwa w Polsce.
Poza podziemiami w Katedrze znajduje się Złota Kaplica -- miejsce w połowie ufundowane przez hr. Raczyńskiego, który bardzo wpłyną na rozkwit Poznania. Kaplica jest zamknięta do zwiedzania, ale przez kraty można ujrzeć jak dokładnie jest wykończona (złocenia i te sprawy).

poz1Kolejnym miejscem była poznańska starówka, i mieliśmy szczęście zobaczyć słynne koziołki :P Potem przejście do Fary (Kościoła Jezuitów na Starówce) -- a tam było na co popatrzeć. Styl typowo barokowy, wszędzie drobne detale i kolumny marmuro-podobne, które nic nie potrzymują. Drugi kościół który mnie zachwycił po Bazylice w Licheniu. Potem to już czas wolny.
Co mnie zdziwiło w Poznaniu: restauracja Feniks, ale wyglądała jak Sphinx -- te same lampy, stroje obsługi czy menu. Może to jest tak jak z ziemniakami: tam pyry, tu kartofle a chodzi o to samo? ;]
Minął czas wolny, więc ruszyliśmy dalej na poznawania Poznania -- wejście na byłe tereny zamku, potem już przejście przez odbudowane baszty na obrzeżach starówki i prosto do autokaru.

poz2Ostatnim miejscem które odwiedziliśmy w stolicy Wielkopolski to Centrum Handlowe Plaza -- a w nim kino Orange iMAX. Mieliśmy okazję zobaczyć film "Morskie stwory 3D". Tak, brzmi jak nazwa horroru klasy B, ale to miał być film raczej edukacyjny i miał za zadanie pokazać działanie systemu 3D. Jeżeli chodzi o fabułę, doszliśmy do wniosku że to był raczej dramat psychologiczny niż "ładna historia o rybce Dolly sprzed tysięcy lat". Ale efekty -- pierwsza klasa ;]

Na nocleg w Poznaniu pojechaliśmy do schroniska młodzieżowego. Niestety, ale jak zostaliśmy zapoznani z regulaminem, to doszedłem do wniosku, że dość "trudna" młodzież tu nocuje. Ale za to zdobyliśmy hasło do WiFi, więc dało się przeżyć :D

Ostatnia część jutro. No, i może jeszcze jeden dodatkowy wpis.

Wpis w kategorii: Geek w..., Liceum Brak komentarzy
27kwi/092

Geek w Wielkopolsce, dzień drugi

Kontynuując...

Dzień drugi -- Biskupin i Gniezno

O 6:30 mieliśmy niezłą pobudkę, a dokładniej polifoniczną melodyjkę z dzwonów umieszczonych w Bazylice Licheńskiej. Szybko zbiórka na śniadanie i wyjazd w trasę.

W autobusie jak w autobusie -- wszyscy słuchawki na uszach albo zaczytani w książkach. Jedyną rozrywką dla wielu osób były karty i gra w Durnia. :P
No nic, dojeżdżamy do Gniezna, wszyscy gotowi do wysiadania i nieco zaskoczenie -> zabraliśmy pana przewodnika i dalej pojechaliśmy w stroną Biskupina.

Nie chcę nic mówić, ale od dawna marzyłem żeby zobaczyć Biskupin. Jeden z najstarszych grodów odnaleziony i zrekonstruowany, nagrywano w nim Starą Baśn Hoffmana... wiadomo, trzeba zobaczyć.
Na początku dowiedzieliśmy się, że zabranie jednej słomki z dachu równało się z uszczupleniem portfela o 100zł. No i kolejna wiadomość -- na terenie muzeum wolno robić zdjęcia, ale tylko dla użytku prywatnego. Wszelkie umieszczanie ich w pracach, referatach czy w Internecie jest zabronione bez zgody Dyrekcji Muzeum. Tak więc żadnych fot z tego miejsca nie zobaczycie.
Sam gród ogólnie wydawał mi się bardzo duży, no i trochę się przeliczyłem -- raptem dwa rzędy części mieszkalnej i brama, którą każdy widział na gdzieś zdjęciach. Ale ciekawszą wystawę można było zobaczyć w części nie-odbudowanej, tylko w osobnym budynku gdzie mieściła się dyrekcja. Była to wystawa kultury japońskiej -> informacje o Japonii, a nawet można było zobaczyć rekonstrukcje typowego japońskiego pokoju. Tak więc w Biskupinie nie tylko polsko, ale i światowo! :D

pola_lednickieKolejnym miejscem były Pola Lednickie -- kto nie kojarzy, powiem że chodzi o Bramę-Rybę. Pole jak pole, duże to i wszędzie trawa :] Ale, miejsce dla młodzieży to ważne miejsce spotkań. No i oczywiście zaraz obok powstaje całkiem spore Centrum Pielgrzyma. Czy jakoś tak.

Miejsce, które odwiedziliśmy po Polach Lednickich był Ostrów Lednicki - letnia rezydencja Mieszka I-szego. Poza samymymi ruinami kościółka ciekawostką było to, że w kretowiskach, które napotykaliśmy dookoła można było znaleźć fragmenty glinianch mis, a te fragmenty można było zabrać ze sobą. Ot, taka pamiątka :]
Niestety, minusem było to, że prócz glinanych misek można było znaleźć kości przodków, co nie było zbyt ciekawe. Ja niestety nie miałem szczęścia i co raz to znajdywałem właśnie fragmenty piszczeli współtowarzyszy króla, a te trzeba było zostawiać -- co jest w miare logicznie, z moralnego punktu widzenia.

gniezno_katedraPo Ostrowie i rezydencji króla ruszyliśmy w kierunku Gniezna, aby zobaczyć Katedrę. I tu muszę przyznać, że ten obiekt jest imponujący -- zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. W środku wiadomo, warto zobaczyć Drzwi Gnieźnieńskie oraz Złotą Kaplicę. Poza zabytkami, można dostrzec jak bardzo technika weszła w życie. Jeżeli chcieliśmy doświetlić sobie ołtarz, wystarczyło wrzucić monetę aby reflektory włączyły się odpowiednio na 2 minuty = 2zł, 5 minut = 5zł itp. "Wot technika", jakby to Rusek powiedział ;]
Oczywiście dostaliśmy czas wolny na gnieźnińskim rynku, gdzie wykorzystaliśmy na zjedzenie kebaba i powrót do Lichenia.

Wieczorem w Licheniu, zamiast nie siedzieć bezczynnie w pokoju poszliśmy zobaczyć bazylikę. I muszę powiedzieć, że "szczena opada" -- po wejściu do środka poczułem się taki... mały? Naprawdę, wielki budynek i przepełniony zdobieniami, detalami, złotopodobnym materiałem itp. Szczerz muszę powiedzieć, że sporo kasy na to poszło. A najbardziej ironiczne jest to, że taka wielka bazylika stoi prawie na pustkowiu :P

Część 3 już jutro!

Wpis w kategorii: Geek w..., Liceum 2 Komentarze