Zmiany, zmiany…
Jak widać na pierwszy rzut oka, pozmieniało się parę rzeczy na blogu. Została zmieniona grafika, na której znajdują się narzędzia mojej codziennej pracy + zdjęcie z wycieczki do Wiednia. Grafika powędrowała na samą górę, więc pozbyłem się linków na górze strony. Wcześniej można też było zauważyć brak obramowania emotikon w postach (tak jest przynajmniej w Operze). Jeżeli zauważyliście jakiś błąd, wyślijcie do mnie maila - adres jest na moim portfolio w zakładce "Kontakt".
[edit] Musiałem dodać parę rzeczy w sidebarze tzn. nawigację, bo jak słusznie zauważył CiMan, trudno było się dostać z powrotem na stronę główną. THX CiMan
Jak korzystać z Internetu cz.2
Jak ostatnio zapowiadałem, w dzisiejszym artykule poruszę sprawę łancuszków.
Pewnego dnia siedząc przed komputerem otrzymałem wiadomość od jednej z osób z mojej listy kontaktów. Przeglądając treść wiadomości zauważyłem zdanie zaczynające się "Jeżeli wyślesz to do...". Sprawa stała się jasna - dostałem znienawidzony przez moją osobę łańcuszek szczęścia. Wachałem się, czy tą osobę zablokować, ale dałem jeszcze jedną szansę.
Teraz mogą się odezwać osobniki, które są za tym spamem. Mogą mi powiedzieć, że niektóre są fajne np. są o Radiu M. z miasta T. Tylko te "śmieszne" wiadomości niepotrzebnie generują ruch w Internecie, przez co nasz polski komunikator (a dokładnie jego serwery gdzieś w Europie) nie wyrabia z tym, przez co GG robią kaput.
Teraz i spełnianiu się tych bzdur. Kaśka nie wysłała dalej łancuszka i nie ma problemów z miłością, Robert nie wysłał dalej SPAM-u i nie miał żadnego wypadku, Józek wysłał łańcuszek do swoich kumpli na GG, został przez nich zbanowany, nie rozmawiają z nim w szkole, nie chcą z nim iść na piwo/pograć w piłę. Wysłanie łancuszka guzik daje, a jeżeli wierzysz że po wysłaniu tych 20 wiadomości zobaczysz jakiś film na pulpicie, to znaczy że jesteś za baaardzo łatwowierny.
OK. Ostatnią już moją kwestią poruszaną w tym temacie jest opinia, że łańcuszki szczęścia ostrzegają lub pomagają innym. Żadne Gadu-Gadu sp. z o.o., PKO BP, czy też inna instytucja nie płacą za rozsyłanie takich wiadomości dla użytkowników! A że niby ostrzegają? Też ściema, nie ostrzegają tylko bardziej szkodzą. Dlaczego tak sądze? Napiszę tylko 4 słowa: "wybuch w Niemczech http://..."
Oczywiście podaję linki, gdzie można się dowiedzieć więcej na ten temat:
http://lancuszki.avx.pl
Pozdrawiam!
Mateusz "Michno" Michnowicz
livebox tp czyli zachciało się bezprzewodowo…
Tydzień temu wstąpiłem do TPSA. Kończyła mi się umowa o neostradę, trzeba ją było przedłużyć a przy okazji chciałem się dopytać o "livebox tp" - zachciało mi się żeby było bez kabli po domu. Weszliśmy z ojcem do biura TP, 30 min. przed zamknęciem. Rozpoczeliśmy rozmowę ze sprzedawcą, który widać znał się na temacie, bo odpowiadał na moje każde pytanie. Przedłużyliśmy neostradę, ale do dzisiaj mi nie wiadomego powodu nie dał nam ww. "livebox"-a. Kazał się zgłosić w następnym tygodniu.
Minął tydzień, przybywam do biura tp w Zamościu. Gościa nie widać było, jedna paniusia na całe biuro, ale kolejka. Nastawiłem się na czekanie. Po 15 minutach podleciała jakaś praktykanka, zapytała w czym może pomóc. OK, powiedzieliśmy, że chceiliśmy tylko modem odebrać. Dała dość duże pudło z logo France Telecom i umowę do podpisania. Rodzic podpisał, potem już tylko do domu.
Po powrocie do domu i przekąszeniu czegoś wziąłem się za instalację "żyjącej skrzynki"
Duże, lekkie białe pudło wylądowało na biurku. Otwieram manuala, czytam: "Podłącz kabel telefoniczny i zasilacz do urządzenia". Sic. Miał stać na holu, a tam nie ma żadnego gniazdka. Mówi się trudno, będzie stał na parapecie w moim pokoju.
Przechodząc przez kolejne kroki w instrukcji doszedłem do końca. Około 30 minut, tak jak gdzieś słyszałem zajęło. Teraz pierwsza próba połączenia i... niepowodzenie. Włączam program konfiguracyjny, usługa "Połączenie internetowe" wyłączone - próbuje włączyć - "Sprawdź kabel pomiędzy bramką a gniazdkiem telefonicznym". Noż co jest?! Znajduje inny kabel telefoniczny, podłączem instaluje jeszcze raz. Dalej to samo.
Postanowił spróbować kablem USB, bo w taki sposób też można. Mija kolejne 30 minut, nic nie daje. Zacząłem o 14, dochodziła już 16:00. Musiałem niestety zrobić poważny krok - zainstalować Service Packa 2 na moim tygodniowym formacie...
Dowiedziałem się, że Sagem F@st 3202 - czyli nasz livebox - ma moduł Bluetooth, czyli chyba zaoszczędze na karcie Wi-Fi, bo takie coś posiadam
W końcu tepsa nie zapomniała o Linuxie - ale też tą kwestię trochę zaniedbała, bo opis instalacji jest tylko dla 2-óch dystrybucjii - Fedora Core 2 i Mandriva 2006 - ale lepszy rydz niż nic...
Pliki skończyły się kopiować, reboot... Zmieniony bootscreen, pojawiła się "Zapora systemu"... Ale nic, biorę się za instalację. 30 minut - i już wszystko działa.
Wnioski: więcej było zamieszania niż tego co ja chciałem - bezprzowodowego internetu, także jeżeli nie musisz brać - to nie bierz liveboxa, tylko normalny, zwykły modem.
P.S. Oczywiście trzeba było wcisnąć jakiś zbędny bajer - w ciemościach Sagem rozświetla logo naszego kochanego monopolisty - efekt można zobaczyć klikając na poniższy odnośnik:
Pozdrawiam!
Egzaminy, dzień drugi
Wczesny ranek, przed godziną 7:00. Pora wstawać do szkoły, drugi dzień próbnych egzaminów, dzisiaj część humanistyczna.
Przed ósmą wchodzę do szkoły, od razu słyszę jakiś gwar na głównym holu. Wszystkie 3 klasy stoją przed wejściem na obiekty sportowe. Podejrzane, bo poprzedniego dnia na planie pisało, że zaczynamy od godziny 9:00. Jeszcze raz się upewniam - pomyłka, piszemy od 8:00. Wracam z powrotem
do wejścia na obiekty. Po drodzę informuje jeszcze koleżnakę z klasy, że piszemy teraz, nie za godzinę. Ona też myślała, że piszemy od 9:00. No nic, idę na obiekty, które w tak zwanym między czasie zostały już otworzone. Idę na swoje miejsce - tym razem numer 63, ławka 2-3 metry od komisji...
Siadam w ławce, wyjmuję długopis. Rozejrzałem się wokół, dużo ławek pustych... "Pewnie też myśleli, że piszemy od dziewiątej" - pomyślałem. Minęło kilka minut, znowu dla bezpieczeństwa oddałem telefon. Zostały rozdane testy, szybkie przekartkowanie - trudne jak poprzedni test. Jako formę otwartą mieliśmy list - całe szczęścię, bo już się bałem rozprawki.
Po 45 minutach miałem gotowe zadania testowe, zostały już otwarte. W liście mieliśmy przekonać prezydenta miasta, że dana ulica powinna się nazywać imieniem jakiegoś bohatera literackiego lub jakieś "historycznej" osoby - coś w tym stylu. Opisałem Jacka Soplicę - coś tam trochę pamiętałem z filmu, trochę z książki. Napisałem na minimalne pół strony.
40 minut przed końcem testów miałem wszystko zrobione. Co ma być to będzie.
Kilka godzin lekcyjnych później, na j. polskim, dowiedzieliśmy się, że osoby, które nie doczytały tego co ja w tym poście podkreśliłem, straciły 7
punktów. Za brak tematu.
Z mojej klasy miało poprawnie tylko chyba... z 6-7 osób (w tym ja).
Egzaminy się skończyły. Jutro na dzień dobry piszę kartkówkę z polaka... Wrrr.... :/
