Egzaminy, dzień pierwszy
Około godziny 7:00 otworzyłem oczy. Nadszedł ten dzień - próbny egzamin gimnazjalny z czesci matematyczno-przyrodniczej. Ubrałem się w jak zawsze - jeansy, bluza jedynym wyjątkiem była biała koszuka polo pod bluzą - poczułem wewnętrznie taką potrzebę. Zjadłem sniadanie, ruszyłem do szkoły.
Musiałem się jeszcze dowiedzieć, o której piszemy egzamin (ta nasza szkolna organizacja
). Na liscie napisane jest 12:00, jeszcze raz sprawdziłem mój numer - 73.
Mijały powoli lekcje, dochodziła 12:00. Wszyscy mi mówili żebym się nie przejmował, że to tylko próbny. Ale podswiadomie stresuje się człowiek.
Około 11:40 ruszyłem w stronę sal gimnastycznych. Dużo osób znajdowało się na obiektach, wszedłem na dużą salę. Kilkadziesiąt ławek, każda miała przypisany numer. Zaczęło się polowanie na numer 73. Można powiedzieć, że miałem szczęscie - przedostatni rząd, po mojej prawej stronie najlepszy kumpel, na skos jedna z najlepszych uczennic z mojej klasy - także miejsce było super. Zanim zabrali telefony (o tym za chwilę) udało mi się zrobić zdjęcie sali:
No, ale czas powoli mijał, zaczęła się jazda - przemówienie p. Dyrektora, ostatnie informację i rozdanie prac. Ostrzegali, że nie wolno mieć przy sobie telefonów. Dla swiętego spokoju oddałem. Szybkie przekartkowanie - trudne...
Mijały powoli godziny, a zadań zaczęło ubywać. 15 minut przed zakończeniem testu zaznaczyłem ostatnią odpowiedź. Można było wychodzić. Jeszcze wychodząc zorientowałem się, że następnego dnia siedzę przed samą komisją
Sweet :/
Także jutro egzaminy, dzień drugi...
format c: /t
W czwartek wieczorem wpadł mi do głowy nie głupi pomysł - przeinstalować XP. Przez rok nazbierało się trochę śmiecia, więc trzeba było zrobić "noworoczne porządki" jak to nazwała moja siostra. Przez kilka godzin zrobiłem backup danych. Instalację Windowsa odłożyłem sobie na następny dzień.
PIĄTEK, zaraz po przyjściu ze szkoły włożyłem płytę instalacyjną XP SP1. Wybrałem oczywiście usunięcie wszystkich partycji, format w systemi plików NTFS. Stworzyłem trzy partycję (jedną na system, kolejną na TEMP i ostatnią na resztę plików :P). OK, odpalam, pokazuje się ukochana "Idylla", czyli zielone wzgórze z niebieskim kolorem w tle. Zacząłem kopiowanie plików...
20 minut po instalacji i formacie kompa. Windows się zawiesił.
Trochę się zdziwiłem, bo dokonałem niemożliwego - zawiesiłem kompa WINAMP-em. Po reboocie Logosa odpaliłem devmgmt.msc - czyli Menadżera Urządeń. Zauważyłem że nie ma sterowników do karty dźwiękowej (kolejne zdziwienie - karta jest zintegrowana z płytą głowną). No nic, zaczęło się szukanie wśrod szpul płyty z driverami do płyty głównej. Po dziesięciu minutach - mam tajemniczy CD.
Wkładam płytę, pokazuje się menu z piękną grafiką robioną w Paincie (szczegół) klikam na install. Zainstalowane, reboot - niedziała.
Wróciłem do Menadżera, spróbowałem przez "Kreatora Dodawania sprzętu" - poznajdywało kilkanaście driverów na płycie i teraz zgadnij który to ma być. Wybrałem pierwszy.
OK. Kolejny reboot, odpalamy Menedżera a tutaj. Błąd, kod 10. Byłem zmęczony, dochodziła już 22. Biorę jeszcze raz płytę z Windowsem i uruchamiam jeszcze raz Logosa...
Wybrałem "Napraw system Windows", po 40 minutach mam już pokopiowane orginalne pliki. Szybko do siory na laptopa, znalezienie odpowiednich sterowników i już można było usłyszeć jakieś dźwięki w głośnikach... Zamknąłem PC, instalację postanowiłem dokończyć następnego dnia.
SOBOTA. Godzina 11 rano. Włączam komputer, dokańczam instalację sterowników. Po kilku "uruchom ponownie" wyskakuje mi błąd - jedyne co zapamiętałem z tego ostrzeżenia, to to, że na dysku są bad-sektory lub wirus. Wkurzyłem się. I to porządnie. Znowu płyta z windą, tylko tym razem format c:
Podziałało. Znów czysty Windows, sterty do karty dźwiękowej miałem, do karty sieciowej też. Szybko zrobiłem obraz ISO systemu nLite'm i jest dobrze.
Logos przeżył operację. Ale to były najgorsze porządki w ciągu mojego życia.
Postanowiania noworoczne…
Godzina 9:38 - o tej godzinie obudziłem się w roku 2007. Przekręciłem się na łóżku, oczy skierowałem ku górze czyli na sufit. Zacząłem rozmyślać jaki to będzie rok, snuć postanowienia noworoczne...
Na pierwszy ogień idą egzaminy gimnazjalne. Aby dobrze napisać, dostać się do dobrego liceum w Zamościu. Pierwsze próbne egzaminy mamy już 8 stycznia (!). Potem w planach jest opanowanie PHP, JS i baz danych. Dostanie się chociaż na 2 etap konkursu informatycznego "@lgorytm". No i może zmiana Logosa na nowszy model
Ech, zamarzyłem się. Trzeba będzie się wziąć do roboty. W nowym 2007 roku - chociaż wolę określenie "rok 2006 2.0"

