Szczebrzeszyńskie LANParty, edycja druga
Podczas ostatniego (czyt. pierwszego) LAN Party, postanowiliśmy, że trzeba będzie powtórzyć ten wyczyn gdzieś na wakacjach. Po paru dniach rozmów ustaliliśmy, gdzie odbędzie się kolejne spodkanie. Kolega Karol miałby problemy z wyniesieniem swojego komputera, więc skoro "Góra może przyjść do Mahometa, to Mahomet musi przyjść do góry" - drugie spotkanie grupy PC-Inside na LAN-Party odbyło się w mieszkaniu naszego kumpla, Karola. Plusem było to, że ze wszyscy mieli karty WiFi - tak więc bardziej pasowała by nazwa WLAN-Party. Chociaż, nie do końca.
Zbiórka miała być o godzinie 10:00, więc spakowałem do plecaka notebooka, zasilacze i inne (wg. mnie) potrzebne przedmioty. Ruszyłem w stronę blokowiska. Wchodzę na klatkę, pukam do drzwi a tu niespodzianka - Karol nie ma w domu. No to czeka nas spacerek w stronę przedmieścia...
Przychodzę do domu eRIZa, a ten lata po całym pokoju i szuka antenki do karty WiFi. Karol widzę też siedzi i czeka. No nic - czas mijał, Przemek dał sobie spokój z antenką, zaczął się kolejny problem: Jak zapakować jego Nabuchodonazora do reklamówki. Po dość ciężkich próbach, udało się jakoś dziada zapakować. Od niechcenia powiedziałem, że można by było jeszcze logo PC-Inside na reklamówce walnąć. Marker w dłoń, i tak prawie zapakowanym kompem ruszyliśmy ponowinie w stronę blokowisk.
Wchodzimy do mieszkania, z góry słychać szczekanie Karola psa. My z eRIZem pakujemy się do jednego pokoju, - Karol do swojego pokoju, odległość między jego a moim kompem była ok. 6-8 metrów, no nic rozkładamy sprzęt. Mieliśmy zacząć montować wszystko o 10, a zaczeliśmy parę minut po 11. No i się zaczęły problemy typu "nie widzę Karola kompa w sieci", "jakie masz IP", "masz adpter WiFi" itp. W między czasie zjawił się pavlick ze swoim sprzętem i po paru poprawkach mogliśmy się łupić. W co graliśmy? Na początku w Colina 2.0, potem już tylko w Quake 3.
No, ale nic nie trwa wiecznie. Po godzinie 18 musiałem już wracać do domu, więc zakończyliśmy nasze drugie, szczebrzeskie LANParty. Następne, planowane jeszcze na tych wakacjach u mnie w domu.
//Niestety, nie mam żadnych zdjęć. Wszystkie były robione eRIZa aparatem, lecz jeszcze mi ich nie podesłał. Ale jak tylko będę miał je na dysku, napewno znajdą się na blogu
Tymczasem jak wiecie - zaczął się sezon wakacyjno-urlopowy, co za tym idzie - rzadziej będą się pojawiać nowe wpisy. Ale niedługo szykuje się wielka niespodzianka, ale o tym juz w następnym wpisie...
[edit] Bym zapomniał: Serdeczne podziękowania dla siostry Karola przede wszystkicm za udostępnienie pokoju i za jedne z lepszych kotletów, jakie miałem okazję konsumować :] - Dzięki!
[edit2] Zdjęcia są dostępne u eRIZa, tam też możecie się coś niecoś więcej dowiedzieć
Moje 5 nałogów
Widzę, że znowy wkręcono mnie do jakiejś blogowej zabawy, a to wszystko dzięki eRIZ-owi. No to lecimy, pięć moich nałogów:
1. Telefon
Bez komórki nigdzie się nie ruszam - czy to wyjście do sklepu, czy wyjazd w dłuższą podróż. Minusem jest to, że zawsze mam ją wyciszoną, przez co czasami ciężko jest do mnie się dodzwonić.
2. Muzyka
Tak, jestem od niej uzależniony. W ciągu swojego życia przerobiłem już trzy odtwarzacze MP3, obecnie korzystam z diskman'a siostry. Przyważnie leci techniawa, ale zdarza się też Myslovitz i Kuba Sienkiewicz.
3. Soki
Praktycznie cały czas mam przy sobie albo dużą butelkę Tymbarku, albo karton soku innej firmy. Po prostu szybciej niż herbata
4. Komputer
To jest duże uzależnienie. Cały czas siedzę przy komputerze, przeważnie przesiadując na kanale IRC lub przeglądając blogi/dA/wykop itp. No, ale to już jest wpisane w moje życie,
5. Rozkręcanie/rozbieranie przedmiotów
Heh, przyważnie gdy mi się nudzi, to rozbieram różne części - a tu telefon z obudowy, a tu pilota na czynniki pierwsze. W pokoju mam parę zestawów śrubokrętów - czasami mam problemy ze złożeniem, ale to już inna historia...
No to dobra, wkręcamy kolejne pięć osób:
1. Karlo
2. Pagenoare
3. Informatyk
4. EndQuoter
5. Bers
Pozdrawiam, miłej nocy
OMG, WTF? – czyli o skrótach słów parę…
Skróty - spotykamy je codziennie, aby szybciej i łatwiej komunikować się z ludźmi. Ale czy napewno łatwiej?
Ostatnio i ja zaczynam mieć problemy z rozszyfrowywaniem coraz to nowych, bardziej twórczych wyrazów. Częściej muszę się dopytywać co oznaczają przyważnie te 3 literowe hasła - czy to format plików, czy skrócona wersja jakiegoś angielskiego zdania? Czasami błędnie tworzymy skróty, najlepszym przykładem jest chociażby Mozilla Firefox - dużo ludzi pisze FF - co jest niezgodne, bo oficjalnym skrótem jest "Fx". Nie wierzycie? Wikipedia prawdę wam powie...
Tak więc, czy czasem się nie zapędzamy z tworzeniem nowych, bardziej zmyślnych skrótów? Rozumiem - krócej, szybciej itp. Ale czasami jednak warto powiedzieć jedno, dwa słowa więcej, niż walnąć jakimś akronimem a potem tłumaczyć, co to oznacza.
Krótki wpis, może jak coś mi przyjdzie do głowy to dopiszę. Pozdrawiam.
[edit] Przeglądając polskie archiwum UserFriendly trafiłem na ciekawy pasek:

Litwa, rowery i IIILO
Uff... ciężki zapowiada się tydzień. Do mojej byłej szkoły przyjechała młodzież z Litwy, uczestniczą w projekcie fotograficznym "Nasz świat"... dalej nazwy nie pamiętam. A z racji tego, że byłem zastępcą redaktora naczelnego, to i ja na ten projekt się załapałem. Narazie łamiemy pierwsze bariery. Rozmowa - po angielsku. Dzisiaj w planach był rajd rowerowy. Rajd się odbył, tylko że ja musiałem go na pewien czas opuścić. Powód? Wyniki naboru do szkół ponadgimnazjalnych. Z przykrością stwierdzam, iż niedostałem się do mojego wymarzonego 1LO. Zbyt duży próg punktowy, aby się dostać. Wymagane było 147 punktów. Dostałem się za to do IIILO im. Cypriana Kamila Norwida w Zamościu, do klasy "I", aby się tam dostać, potrzeba było 133 punktów.
A teraz pewnie zapytacie, jak to możliwe, skoro miałem 127 puktów, o których pisałem już wcześniej. Odpowiedź jest prosta: ocena celująca z informatyki podwyższyła mi punkty do 136. No i specjalnie zerwałem się z rajdu rowerowego, aby odebrać orginały z 1LO, zawieść do 3LO i wrócić z powrotem na rajd. Gdyby nie pomoc rodziców, to miałbym niezły problem.
Jutro jadę do Krakowa na dwa dni. Oczywiście z Litwinami, ale jakoś sobie poradzimy. Drugi techniczny Kamil bierze swojego laptopa, więc autobusową nudę przeżyjemy
Kontakt ze mną do końca tygodnia: mateusz.michnowicz[małpa]gmail.com
Pozdrawiam!
