michno bloguje
31paź/075

Halloween

Kończy nam się paździenik, co za tym idzie Ameryka świętuje Halloween. Google oczywiście z tej okazji zmieniło logo, w ślad za nim poszło YouTube, też zmieniając swoje dotychczasowe logo na bardziej dyniowate. W sumie to jedna rodzina, więc się nie dziwie.

A jak jest z tym świętem w Polsce? Wikipedia podaje, że:

Halloween w naszym kraju stało się popularne pod koniec lat 90. Przeważnie organizowane są liczne imprezy w klubach, występy teatralne i projekcje filmowe. W większych miastach polskie dzieci bawią się tak samo, jak w Stanach Zjednoczonych - odwiedzają sąsiadów i proszą o cukierki.

Czy tak jest naprawdę? Kwestia sporna. W moim regionie prawdopodobnie 90% i więcej dzieciaków dostała by tak zwaną "figę z makiem" i krótkie kazanie "kto coś takiego wymyślił". Bo Halloween (conajmniej tutaj) nie jest tak znane, a jeszcze przed takim ważnym świętem kościelnym jakim są Zaduszki, ludzie mają inne rzeczy na głowie, niż czekanie na dzieci z sąsiectwa. Z resztą, jak czytamy dalej na Wikipedii: "Halloween spotyka się z krytyką ze strony duchownych Kościoła Rzymskokatolickiego, głównie z racji pogańskiej genezy tego święta" (BTW, chyba trzeba będzie wspomóc Wikipedię ;] ). Takie robienie z Polski drugich Stanów Zjednoczonych.

Chociaż, tak pomyśleć dłuższą chwilę - jak chcą zrobić z Polski Irlandię, to i Halloween będzie rzeczą normalną, bo to przecież od Irlandczyków to się wszystko zaczęło. To ma jakiś sens ;]

A jak ja się odnoszę do tego święta? Ani jestem przeciw, ani za. Jak ktoś lubi się przebierać i straszyć innych - to w takim razie to jest jego noc...

bu!

Bu!

Wpis otagowany jako: , 5 Komentarze
23paź/071

Wybory, ogłoszenia i TFPA

Pora się odezwać, bo już trochę nie pisałem, a jak wszyscy wiedzą, mamy nową władzę. Wniosek? Skończyły się...

Wybory

Miałem pisać o wynikach, ale i tak wszyscy wiedzieli kto wygra. Najbardziej mi było szkoda dziennikarzy z tvn24, bo przez tę ciszę wyborczą zaczeli odgrzewać materiały sprzed paru miesięcy. Z resztą zapraszam do przeczytania wpisu na temat ciszy wyborczej na blogu Lanooz.

Ostatnio dostaliśmy zadanie od nauczyciela historii, abyś zapisali postanowienia nowo wybranego rządu i za rok sprawdzili, czy w Polsce coś się zmieni, według obietnic partii. Kartka z 10 postawieniami Platformy Obywatelskiej juz wisi na ścianie. Najbardziej mi szkoda tych polityków, których nie zobaczymy w tej kadencji sejmu. Roman z Andrzejem nie przeszli progu wyborczego, Gadzinowski (te sławne słowa "w Hong-Kongu") nie dostał się do Sejmu. Ech, może parlament w końcu spoważnieje?

Muszę przyznać, że PKW potrafi utrzymać atmosferę napięcia - przedłużenie ciszy wyborczej o 2 godziny i 55 minut jeszcze nigdy nie miało miejca. Ludzie byli już zmęczeni, jeden po drugim wychodzili z #webtips-pl - podejrzewam, że pewna partia zechce w tej sprawie powołać komisję śledczą.

Ogłoszenia

Jakiś czas temu włączyłem w telefonie opcję Informacje lokalne - dostaję wiadomości z ogłoszeniami działu RTV/AGD no i Różności. Były już oferty typu: "sprzedam krowę", "NIANIA" i tym podobne, ale dzisiejsza wiadomość trochę mnie zdziwiła...

/Rozne Sprzedam: #**8*98933:
Nerke,w?trobe.tel.**8*98933

Dla niedowiarków zrzut ekranu (robione aparatem, był akurat pod ręką). Chyba ktoś ma za dużo narządów albo spore długi...

No nic, kończę ten wpis, teraz mamy dużo nauki - prawie codziennie kartkówka, nauczyciecle chcą się wyrobić przed przerwą świąteczną. Może nareszcie się wyśpie, ponieważ z nocy z soboty na niedzele przesuwamy czas z 3 na 2 - czyli śpimy godzinę dłużej.

Ale i tak się budzę jak jest ciemno, a jak wracam do domu to już jest szaro. Ech, uroki autobusów i bycia licealistą. Potem lekcje, może na chwilę do TV i spać. Dzisiaj będzie co oglądać - jak co wtorki na TVP1 jest Tandetny Film Produkcji Amerykańskiej (TFPA w skrócie) pod tytułem "Tygrys ludojad" - już sama nazwa wskazuje że to film niskobudżetowy, więc będzie masa pomyłek, które lubię wyszukiwać w filmach :]

Do następnego.

Wpis otagowany jako: , 1 komentarz
13paź/070

Jeszcze się trzymam

Piątek. Kiedyś dla mnie tak dużo nie znaczył, teraz oznacza dla mnie jedno - wolność. Wolność od wstawania o 6:15, jazdy w zatłoczonym autobusie, nauki i sprawdzianów.

Przynajmniej na te ~48 godzin.

Tak, daję znak, że jeszcze się trzymam. W szkole całkiem nieźle, jak na mój styl nauki to można nawet zawachać się o stwierdzenie że rewelacyjnie. Parę 5-tek, kilka 3-ek i jedna jedynka - baaardzo dobrze :]

Na dworze już jesiennie - dni coraz krótsze, szybko robi się ciemno, aż nie chce się wstawać z wygrzanego łóżka. Wnioski? Niedługo zacznie się jesienna depracha :P

Wracając do tematu szkoły, zaczyna się już licealnie na całego - w następnym tygodniu mam 2 kartkówki, sprawdzian, oddać wypracowanie z języka polskiego no i może się trafić niespodziewane pytanie. Najgorzej z historią, bo oczywiście pożyczyłem komuś książkę, no i już do mnie ona nie wróciła. Normalnie aż trzeba nawiązać do wpisu o pożyczaniu książek, o czym pisałem rok temu.

Jak zwykle - wpis krótki, będę szukał inspiracji do kolejnych dłuższych notek jak ta ostatnia o książce. A nóż coś się trafi...

//P.S. Wpis miał zostać opublikowany wczoraj, ale z powodu zmęczenia publikowany jest dzisiaj.

Wpis otagowany jako: Brak komentarzy
7paź/071

Stephen King – „Komórka”

Muszę przyznać szczerze, że nigdy wcześniej nie miałem doczynienia z książkami Stephena Kinga. Wogóle z książkami, tyle co streszczenia lektur, no i w podstawówce przeczytana książka "O psie, który jeździł koleją", którą przeczytałem od deski do deski.

Będąc w ostatnią sobotę w Zamościu, z ciekawości zajrzałem do - powiedzmy "nowego" - centrum handlowego. Jak wiadomo Hypernova została wchłonięta przez Carrefoura, więc budynek został, jedynie zmieniła się ekspozycja. Przechodząc przez dział z książkami (który notabene sąsiaduje z elektronicznym) zauważyłem kątem oka właśnie książkę Stephena Kinga pod tytułem "Komórka". Wiadomo, aby jakaś powieść w której tytule zjaduje się coś "elektronicznego", zaraz muszę zobaczyć o co mniej więcej chodzi. To już się nazywa zbocznie zawodowe. Czy jakoś tak.

komorkaPostanowiłem przeznaczyć parę złotych na (i tak już przecenioną) książkę. Z resztą bateria w telefonie była już na wyczerpaniu, a że jazda 23km w autobusie może być nudna, więc wrzuciłem ją do koszyka. Wróciłem na przystanek, poczekałem parę minut na autobus i zabrałem się do czytania.

Młody rysownik Clay Riddell właśnie podpisał obiecujący kontrakt wydawniczy. Wraca ulicami Bostonu do swojego hotelu aby zadzwonić do żony i syna, którzy mieszkają w oddalonym Kent Pond. Bohater nie posiada telefonu komórkowego. Za to staje się świadkiem wydarzeń, które zmieniają cywiliwazję. Pierwszego października o 15:03 czasu wschodnioamerykańskiego wszystkie komórki zaczęły wysyłać dziwny sygnał, nazwany później Pulsem. Każdy, kto od tego czasu użył telefonu, zamieniał się krwiożerczą bestię, która bez powodu rzucała się i zabijała inne osoby. Wśród tego całego zamieszania, spadających samolotów i ekspodujących aut, Clay poznaje Toma - małego człowieka z wąsikiem w tweedowy garniturze, któremu dzień wcześniej zepsuł się telefon i dzięki temu pozostał normalny. Jednak szybko Clay uświadamia sobie, że musi jak najprędzej wrócić do domu i ostrzec syna, aby nie korzystał z komórki, którą dostał na dwunaste urodziny. mini-cellPieszo, bo przecież jakakolwiek komunikacja przestała istnieć. I tutaj zaczyna się długa i niebezpieczna wędrówka, także wszystkich, którzy pozostali normalni. Większość uchodźców kieruję się w stronę centrum stanu Maine, gdzie tam nie ma zasięgu telefonii komórkowej. Można powiedzieć, że to jest ostatnia enklawa ludzkości. Ale czy napewno?

Książka wciąga - po raz pierwszy mi się w życiu zdarzyło, że jednego dnia przeczytałem ponad 190 stron (!). Akcja dzieje się bardzo szybko, prawie na każdej stronie coś się dzieje. Mimo, iż jest to horror, (dopiero od siostry dowiedziałem się, że takie książki pisze King) lekko się go czyta. Koszmarów sennych po przeczytaniu prawie połowy książki nie miałem ;-) Ale jak ktoś za bardzo nie lubie tego gatunku, to nie namawiam. W pierwszych rozdziałach słowo "krew" pojawia się baaardzo często. Zakończenie, no cóż - otwarte, więc pozostanie na zawsze niepewność czy wszystko skończyło się dobrze...

Tak więc może czasami lepiej zostawić nasz telefon na biurku i wyjść gdzieś na świeże powietrze?

Stephen King: "Komórka",
Wydawnictwo: Albatros,
Liczba stron: 428,
Cena: ok. 25zł

Zdjęcia pochodzą z serwisu StephenKing.pl

Wpis w kategorii: Recenzje 1 komentarz