Złamana noga, film i Wielkopolska
Końcówka marca, cały miesiąc nieodzywania się a więc warto się przypomnieć że żyję.
Muszę was ostrzec, że przez durnotę można sobie biedy narobić. Do tej pory myślałem, że nogę można złamać w sytuacjach typu np. podczas wykonywania jakiś sportów ekstremalnych, albo gdy potkniemy się na śliskiej, oblodzonej powierzchni i zaliczymy glebę. Ale podczas wstawania z fotela w domu?!
Chirurg doszedł do wniosku, że złamanie V kości śródstopia jest dość powszechnym urazem. Werdykt: do świąt Wielkanocnych śmigam o kulach i w ochraniaczu. Cieszę się, że nie w gipsie.

Swoją drogą, jak na ironię można zacytować słowa znanej reklamy: "9 na 10 wypadków zdarza się w domu. Lion radzi - nie siedź w domu."
Skoro czasami reklamy nie kłamią, postanowiłem sobie wziąć te słowa do serca i tym sposobem zapisałem się na wyjazd na tereny Wielkopolski (o którym już wcześniej wspominałem) w dniach 15-18 kwietnia. Tak więc w kwietniu częściej będę pisał - i mam nadzieję, że tym razem jakoś upchnę peceta do torby, żeby nie wyszło mi tak jak przy ostatnim wyjeździe na Słowację, gdzie byłem odcięty od świata
Ale chyba czasami warto dać sobie spokój od wszystkiego i wpisać magiczne "!wylacz".
A w ostatni piątek (tj. 27. marca) w mojej szkole odbywały się Dni Otwarte. Przekonywaliśmy gimnazjalistów, że tutaj tak źle nie jest i warto chodzić. A szalony Michno wpadł na jeszcze bardziej szalony pomysł nakręcenia filmu o 3LO w Zamościu. Efekt pracy mojej klasy zobaczycie na YouTube, albo tutaj:
Doszły mnie słuchy, że nasz film był bardziej oblegany niż standardowa prezentacja przygotowana przez nauczycieli
Na koniec: w tym roku biorę udział w konkursie DialNetMasters w teamie DostawcyKanapek. Znając nasze szczęście, to i tak daleko nie zajdziemy, ale warto spróbować.
Do następnego!
(prawdopodobnie 15 kwietnia gdzieś z okolic Poznania ;])
