michno bloguje
26maj/100

Recenzja Asus UL80Vt

Cóż, lata lecą, mój poprzedni laptop nie nadawał się już do użytku -- nie tylko pod względem ergonomii (z powodu intensywnego korzystania zaczęła z niego złazić farba), ale i pod względem wyposażenia: bateria praktycznie trzymała 5 minut, głośniki trzeszczały, karta WLAN rozłączała się co kilka minut a sam komputer, gdy na dysku dochodziła temperatura 40 stopni -- wyłączał się, często doprowadzając mnie do wypowiedzenia całej wiązanki względem producenta, jakim jest Twinhead. Decyzja musiała być tylko jedna -- pora na coś nowego.
Asus1
Niestety, w moim wypadku znalezienie odpowiedniego sprzętu było dość ciężkim wyzwaniem. Komputer musiał być mobilny, więc o wielkościach matrycy powyżej 15" włącznie nie szukałem, ale to też nie mógł być netbook, bo komputer też miał mi służyć do pracy z grafiką. Możecie o mnie dziwnie pomyśleć, ale jakoś nie przepadam za standardowymi rozmiarami laptopów. Kolejna rzecz, która była dla mnie ważna: grafika dedykowana. Jak każdy, lubię czasem w coś pograć, a najlepiej w gry sprzed kilku lat: wtedy na maksymalnych detalach aż przyjemniej się gra :] No i na koniec: porty bezprzewodowe, w tym Bluetooth -- żeby ograniczyć kable.
Wszystkie te kryteria po wklepaniu do allegrowej wyszukiwarki pokazały kilka wyników. HP, Asus, Apple lub MSI. Na początku myślałem o komputerze od HP, ale Blipowicze szybko mnie od tego pomysłu odwiedli -- za co serdecznie dziękuje. MSI już niestety nie był dostępny od jakiegoś czasu, do Apple jakoś nie mam zaufania, więc został Asus -- a dokładniej model UL80Vt.

UL80Vt jest ładny -- tu muszę przyznać Asusowi plusa. Aluminiowa nakładka na pokrywie jest elegancka, co nadaje trochę temu laptopowi wyglądu biznesowego. Reszta plastików w obudowie to takie typowe czarne, szorstkie w dotyku materiały. Jedynym mankamentem którym do tej pory się spotkałem, to otwarcie napędu DVD -- trzeba użyć dość dużej siły, aby wcisnąć guzik, żeby napęd wyskoczył. Poza tym, bez większych zastrzeżeń.
Po otwarciu pokrywy naszym oczom ukaże się nisko skokowa klawiatura wyspowa. I muszę powiedzieć, że piszę się na niej dość wygodnie -- chociaż, czasami mam wrażenie, że kolejne mocniejsze naciśnięcie klawisza spowoduje złamanie plastikowej otoczki dookoła niego. Ale, dowiedziałem się, że większość nowych komputerów tak ma, więc to już chyba moje subiektywne odczucie. Poza klawiaturą znajdziemy touchpad z możliwością stosowania MultiTouch, a nad nią dwa guziki -- jeden od włączenia komputera, drugi -- od zmiany karty graficznej.
Asus 2
Zastanawiacie się teraz -- dwie karty graficzne w laptopie, po co? Cóż, sprawa jest prosta: Asus od jakiegoś czasu wziął sobie na cel tworzenie laptopów o jak najdłuższym czasie działania na baterii. Naklejki i opis aukcji mówił, że komputer może działać do 12 godzin na baterii, jednak ja od razu podszedłem sceptycznie do tego. Aby UL80Vt mógł -- teoretycznie -- działać te 12 godzin, inżynierowie Asusa wsadzili prócz GeForce'a G210M od nVidii, drugą słabszą kartę graficzną, czyli Intel GS45. I właśnie dzięki jednemu guzikowi, możemy szybko przejść do trybu oszczędzania energii. Ale, o tym później.
Asus3
Procesor Intel Core 2 Duo normalnie pracuje przy 1,3 GHz, ale można go przyśpieszyć do 1,73GHz np. przy jakiś wymagających grach czy programach. Dodatkowo płynność pracy wspomaga 4GB RAMu, a dane są zapisywane na 500GB dysku SATA. Co jeszcze? Karta WiFi obsługująca już standard 802.11n, Bluetooth, 3 złącza USB, jedno wyjście HDMI i VGA, czytnik kart pamięci oraz napęd DVD -- to wszystko mieści się pod klawiaturą. Jeżeli ktoś by planował zakup tego modelu -- trzeba uważać z modułem Bluetooth, bo w jednej serii tego modelu nie był on montowany.
Błyszcząca LEDowa matryca może być dla niektórych niekomfortowa, ale po paru dniach idzie się przyzwyczaić -- zwłaszcza, jeżeli ktoś pracował na matowej przez 2 lata. Maksymalna rozdzielczość na tym panoramicznym ekranie to 1366x768 -- trochę to niestandardowe, ale to już urok takich komputerów.

Wspomniałem wcześniej o baterii -- ta, o pojemności 5600 mAh powinna starczyć na 12 godzin w trybie Oszczędzania Baterii, jednak w rzeczywistości można popracować od 8 do 9 godzin -- co i tak jest bardzo dobrym wynikiem, jeżeli wyłączymy WiFi, Bluetooth i zmniejszymy jasność ekranu. Dla osób, które długo podróżują np. pociągiem jest to super rozwiązanie.
BateriaAsus

Jeżeli chodzi o system, to skok z Windowsa XP do Windows 7, jest jak skok ze średniowiecza do wieku pary -- cały czas przez przypadek odkrywam jakieś nowe możliwości systemu, tak więc nie będę się tak bardzo o "siódemce" rozpisywał. Powiem tylko tyle, że pracuje się przyjemnie.

Tak więc czy Asus jest idealnym komputerem? Póki co, to dla mnie tak -- jest mobilny (waży tylko 2kg), grafika nVidii daje sobie bez radę ze starszymi grami na maksymalnych detalach, no i komputer nie robi mi przykrych niespodzianek w postaci nagłego wyłączenia się z powodu przegrzania. Ba, nawet chodzi bardzo cichutko!... Nic, tylko korzystać ;]

Do następnego!

[edit] Cóż, moje szczęście długo nie trwało - 29 maja komputer padł, przez co moja pozytywna opinia o producencie szybko zmalała. Wiecie co było przyczyną? Zepsuta płyta główna. Tutaj naprawdę się zdziwiłem, że nowy komputer tak szybko się popsuje, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło -- miałem okazję sprawdzić serwis, a ten jest na wysokim poziomie. Gwarancja door-to-door sprawdziła się bez problemu i co więcej -- można było sprawdzać stan naprawy na bieżąco, w Internecie. Po pobycie przez tydzień w serwisie, Asus wrócił z wymienioną płytą główną i dyskiem -- oraz trochę poharatanym pudełkiem przez nożyk tapicerski. Póki co -- jest dobrze i działa. I oby działał jak najdłużej.

Wpis w kategorii: Recenzje Brak komentarzy
15maj/102

Dzienniki maturalne – Epilog

Pewnie słyszeliście nie raz, o tym, jak maturzyści mówili, że ta matura była prosta. I muszę się zgodzę -- każdy myślał, że CKE da nam w tym roku popalić, zwłaszcza po naszych próbnych listopadowych maturach.
Koniec matur
Przez pierwszy tydzień same egzaminy pisemne, na których jakoś specjalnie psychicznego strachu nie odczułem -- jak to skomentowała moja koleżanka: czuję się tak, jakbym szła na kolejny sprawdzian niż na maturę. Przecież praktycznie to tak samo jak na jakiejś pracy klasowej, tylko bardziej rygorystycznie pod względem formalnym -- dowód, naklejki, czarny długopis i telefony jak najdalej od sali. I tylko strach, żeby przez jakiegoś -- za przeproszeniem -- debila, który nie wyłączył telefonu, nie pisać jeszcze raz tego samego w sierpniu. Osobiście bardziej bałem się na egzaminie na prawo jazdy niż teraz.

Komentarze odnośnie matematyki? Wiedzieliśmy, że podstawa będzie prosta -- ba, nawet MUSIAŁA być prosta, a to po to, żeby Ministerstwo Edukacji Narodowej mogło udowodnić, że wszyscy matematykę zdadzą i ich pomysł jest dobry. Czysta polityka moim zdaniem, ot co. Trudnych rzeczy nie było, wystarczyło tylko sprawdzać swoje wyniki z tym co było w karcie wzorów. Po egzaminie w międzyczasie drapnął mnie reporter z lokalnego radia i prosił o kilka słów komentarza .Powiedziałem to co uważam za słuszne i poszedłem coś zjeść przed rozszerzoną matematyką.
A tutaj, w przeciwieństwie od podstawy, liczyliśmy na trudniejszy poziom. Przecież tutaj dopiero odbędzie się selekcja, kto jest zdolny, żeby dostać się na politechniki i inne uczelnie techniczne. Pośród komentarzy przed salą dało się słyszeć głosy, że pewnie większość nie odda połowy zrobionego arkusza.

Zrobiłem 8 na 11 zadań. Jak na osobę, której wypadał dopuszczający na zakończenie nauki w liceum, to chyba dobrze.

Czy to były proste zadania, czy to może dzięki naprawdę dobremu przygotowaniu do matury nam się udało to napisać? Nie wiem, czas pokaże.
Pozostałych egzaminów nie będę komentował -- na WOSie nastrzelałem (szczególnie w tym miejscu, gdzie trzeba było znać geografię Afryki) i popisałem, ponadto moje przypuszczenie co do tematu, że będzie coś o transformacji ustrojowej lub o wyborach w czerwcu 1989r. potwierdziły się; na angielskim to co miałem napisać -- napisałem, wyszedłem po godzinie; polski napisałem z nastawieniem "aby zdać", na jakieś większe sukcesy nie liczę -- żeby mi tylko egzaminatorzy uznali wypracowanie.

W drugim tygodniu odbyły się ustne. W poniedziałek zdałem angielski, mój pobyt na egzaminie trwał może z 10 minut, zdobyłem 15 na 20 punktów. No i na sam koniec został mi najgorszy egzamin -- ustny język polski. Za wiele informacji o tym jak przebiega ten egzamin nie było, jednak można powiedzieć, że mi się udało. Wszedłem do sali, zacząłem nawijać o obrzędach i obyczajach w literaturze. Przez połowę prezentacji komisja robiła sobie kawę i członkowie komisji rozmawiali między sobą, odwróceni do mnie plecami -- a ja dalej nawijałem jak katarynka o weselu w "Chłopach" Reymonta... Po wszystkim, zadano mi cztery oficjalnie trzy pytania, z których jakąś obronną ręką wyszedłem. Wynik: 18/20. I koniec. Koniec matury, koniec nauki w 3LO, koniec pewnego etapu w życiu.

Teraz najdłuższe wakacje -- sporo pomysłów do zrealizowania, mnóstwo projektów które trzeba wznowić. A wyniki dopiero 30 czerwca.

Do następnego.

Wpis w kategorii: Liceum, Matura 2 Komentarze