Dzienniki maturalne – preludium matur
Na początku listopada krążyły już jakieś informacje o próbnych maturach, ale jak to bywa w większości przypadków -- nie do końca potwierdzone. W między czasie skończył się pierwszy semestr, zaczęły się fakultety.
No właśnie, fakultety -- kiedyś ten zwrot kojarzył mi się z małą liczbą godzin, sporą liczbą okienek oraz z grupami w klasach po 10-15 osób. Z tego wszystkiego zgadza się tylko liczba godzin, które rzeczywiście zmniejszyła się tylko o kilka przedmiotów. Okienek nie mam, a o małych grupach uczniów można zapomnieć, z powodu kryzysu. Tak czy siak, praktycznie się nie odczuwa tych fakultetów.
Co tu dużo mówić -- pogłoski jednak okazały się prawdą. Humaniści wpadli w panikę w związku z matematyką, biolmed nie ma czasu na panikę i cały czas się uczy, a my -- ludzie z matinfu, baliśmy się tylko rozszerzonej matematyki. A reszta, co ma być to będzie.

Zaczynamy pisanie
Tygodniowy maraton zaczął się we wtorek od polskiego, i tego dnia nauczyłem się, że w Zamościu też mogą się tworzyć korki, szczególnie na bocznych uliczkach, którymi wszyscy jadą "bo tamtędy na pewno nikt nie pojedzie". Tak więc zdążyłem wejść do sali na styk, a komisja miała wątpliwości, czy mnie dopuścić do pisania. Ale, udało się -- dostałem arkusz i zacząłem pisać moją maturę.
Polski nie wydawał się trudny -- jak to zawsze bywa, praca oparta na jednym tekście czyli czytanie ze zrozumieniem, a druga -- wypracowanie. Niestety, moja praca "oparta na własnej znajomości treści lektury" skończyła się na pracy na podanych fragmentach. Stworzenie jakiejś treści na dwie strony i oddanie bez czytania ( w sumie, nigdy nie czytam tego co napisałem na wypracowaniu - moim zdaniem pierwsza myśl jest zawsze najlepsza ).
Środę mieliśmy wyjątkowo wolną, ciekawiej zrobiło się w czwartek - a dokładniej na angielskim.
Cóż, w mojej szkole sprawa wygląda tak, że na korytarzach mamy zamontowane głośniki, z których dwa razy dziennie leci jakaś muzyka (najczęściej "hity z Eski") -- tak więc matura z angielskiego jest puszczana przez szkolny radiowęzeł. Niestety, musi być jedno ale -- głośniki czasem nie wyrabiają, a dodając do tego nazbyt wyraźną mowę lektorów, może być nieciekawie. Osobiście miałem szczęście siedzieć blisko głośników, więc wszystko usłyszałem. Podstawa nie stanowiła dla mnie problemów, wyszedłem bodajże jako trzecia osoba z sali.
W piątek natomiast było jeszcze lepiej -- pisałem dwie matury pod rząd i dzięki temu wiem, jak prawdopodobnie będzie wyglądać 5 maja. Z rana przez prawie 3 godziny męczyliśmy się z matematyką rozszerzoną, no i przy nie których zadaniach mieliśmy zagadkę, która została do tej pory nierozwiązana, albo wymagała pisania drobnym maczkiem w całym dostępnym miejscu, żeby to rozwiązać. Po rozwiązanej matmie -- 20 minut przerwy żeby coś przegryźć i przechodzimy do pisania WOS-u. No i tu była dla mnie nowość, bo przyznam szczerze, pierwszy raz w życiu rozwiązywałem jakikolwiek arkusz maturalny z WOS-u. Posiedziałem, napisałem co wiedziałem i wyszedłem jako jeden z pierwszych z sali.

Wyniki
Jesteście ciekawi jak mi poszło? Już wyjaśniam: przed próbnymi maturami wcale nie zaglądałem do książek, poszedłem "na beton". Język polski podst. na 60%, Matematyka podst. na 80%, rozszerzona na 44%, Angielski podst. na 90% i WOS rozszerzony na 56%.
Najbardziej jestem zadowolony z tego, czego najbardziej się baliśmy - czyli rozszerzonej matmy, co więcej - poszło mi lepiej niż w latach poprzednich. Mam nadzieję, że na właściwiej będzie z 50% ;]
Co więcej...
JABOL nie upadł - nowa wersja strony, jak i nowy skin pod nazwą kodową "Fajrant" wyjdzie jeszcze przed świętami -- teraz będzie trochę wolnego. Na dniach planuje jeszcze video-recenzję mojego nowego telefonu LG GT500, tak więc kolejna notka będzie bardzo szybko.
Do następnego!
14.12.2009 - 20:46
Szczerze mówiąc, to znajomość lektur aż tak bardzo nie pomaga… Zawsze masz dwa teksty do wyboru – jeden do bani, drugi w miarę trawienny.
19.12.2009 - 20:59
Fajnie, że podzieliłeś się doświadczeniem. Powodzenia w nauce :).
20.12.2009 - 21:31
@eRIZ: cóż, niektórym tak się trafiło, że oba były do bani
@heavygunner: Nie dziękuje, bo to pecha przynosi