eLkowy porządek w głowie
Z dużymi przerwami (złamana noga, w międzyczasie zapalenie płuc...), po ponad 150 dniach nauki i po sporym uszczupleniu mojego budżetu udało się. Zdałem kategorię B. Co prawda za drugim razem, ale chyba tak trzeba było - wzłaszcza, że większość moich znajomych zdała za drugim, a i ja sam nie liczyłem na to, że zdam za pierwszym.
Jak wyglądał sam egzamin? Uff, trochę kontrastowo, bo nerwowo dla mnie i rutynowo dla Pana Egzaminatora. Jak wysiadłem z eLki praktycznie byłem cały mokry. A wszystko przez stres, pilnować się żeby nie oblać na jakimś głupim będzie -- na złym ominięciu rowerzysty, nie zapomnieć głupiego kierunkowskazu. Najgorsze są ostatnie minuty egzaminu, kiedy wiesz i czujesz, że już zmierzasz w stronę ośrodka i masz prawie dokument w kieszeni.

A egzamin miałem okazję zdawać na Fiacie GrandePunto, z czego bardzo się ucieszyłem -- ponieważ w WORD Zamość tego dnia zostały wymienione wszystkie stare (sic!) Renault Clio na nowsze, a ja niestety tych nowszych nie znałem. Ponadto, pierwszą godzinę jazd zaczynałem punciakiem, i punciakiem skończyłem naukę na kategorię B.
Jakieś błędy? No, zostałem odpowiednio poinformowany, żebym nie katował samochodu ( czyli nie jeździł zbytnio dłuuugo na drugim biegu
) inne drobne potknięcia. Ale, ogólnie dobrze. Jeżeli ktoś jest ciekawy trasy i dokoładniejszego opisu mojego egzaminu, to zapraszam na forum prawojazdy.com.pl
Jakieś moje rady dotyczące egzaminu? Chociaż to wydaje się niemożliwe, trzeba podejść do tego na luzie -- bo stres to zły doradca
To chyba tyle -- teraz oby papiery bez problemu dotarły do Wydziału Komunikacji, bo jakoś już nie chcę zaglądać do WORDu przez jakiś czas... I kto wie, może teraz na blogu będą pojawiać się wpisy z wycieczek samochodowych?
Do następnego!
08.07.2009 - 18:14
Gratulacje!
27.07.2009 - 16:23
Hehe, dzięki — w następne wakacje się widzimi