Geek w Wielkopolsce, dzień drugi
Kontynuując...
Dzień drugi -- Biskupin i Gniezno
O 6:30 mieliśmy niezłą pobudkę, a dokładniej polifoniczną melodyjkę z dzwonów umieszczonych w Bazylice Licheńskiej. Szybko zbiórka na śniadanie i wyjazd w trasę.
W autobusie jak w autobusie -- wszyscy słuchawki na uszach albo zaczytani w książkach. Jedyną rozrywką dla wielu osób były karty i gra w Durnia.
No nic, dojeżdżamy do Gniezna, wszyscy gotowi do wysiadania i nieco zaskoczenie -> zabraliśmy pana przewodnika i dalej pojechaliśmy w stroną Biskupina.
Nie chcę nic mówić, ale od dawna marzyłem żeby zobaczyć Biskupin. Jeden z najstarszych grodów odnaleziony i zrekonstruowany, nagrywano w nim Starą Baśn Hoffmana... wiadomo, trzeba zobaczyć.
Na początku dowiedzieliśmy się, że zabranie jednej słomki z dachu równało się z uszczupleniem portfela o 100zł. No i kolejna wiadomość -- na terenie muzeum wolno robić zdjęcia, ale tylko dla użytku prywatnego. Wszelkie umieszczanie ich w pracach, referatach czy w Internecie jest zabronione bez zgody Dyrekcji Muzeum. Tak więc żadnych fot z tego miejsca nie zobaczycie.
Sam gród ogólnie wydawał mi się bardzo duży, no i trochę się przeliczyłem -- raptem dwa rzędy części mieszkalnej i brama, którą każdy widział na gdzieś zdjęciach. Ale ciekawszą wystawę można było zobaczyć w części nie-odbudowanej, tylko w osobnym budynku gdzie mieściła się dyrekcja. Była to wystawa kultury japońskiej -> informacje o Japonii, a nawet można było zobaczyć rekonstrukcje typowego japońskiego pokoju. Tak więc w Biskupinie nie tylko polsko, ale i światowo!
Kolejnym miejscem były Pola Lednickie -- kto nie kojarzy, powiem że chodzi o Bramę-Rybę. Pole jak pole, duże to i wszędzie trawa :] Ale, miejsce dla młodzieży to ważne miejsce spotkań. No i oczywiście zaraz obok powstaje całkiem spore Centrum Pielgrzyma. Czy jakoś tak.
Miejsce, które odwiedziliśmy po Polach Lednickich był Ostrów Lednicki - letnia rezydencja Mieszka I-szego. Poza samymymi ruinami kościółka ciekawostką było to, że w kretowiskach, które napotykaliśmy dookoła można było znaleźć fragmenty glinianch mis, a te fragmenty można było zabrać ze sobą. Ot, taka pamiątka :]
Niestety, minusem było to, że prócz glinanych misek można było znaleźć kości przodków, co nie było zbyt ciekawe. Ja niestety nie miałem szczęścia i co raz to znajdywałem właśnie fragmenty piszczeli współtowarzyszy króla, a te trzeba było zostawiać -- co jest w miare logicznie, z moralnego punktu widzenia.
Po Ostrowie i rezydencji króla ruszyliśmy w kierunku Gniezna, aby zobaczyć Katedrę. I tu muszę przyznać, że ten obiekt jest imponujący -- zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. W środku wiadomo, warto zobaczyć Drzwi Gnieźnieńskie oraz Złotą Kaplicę. Poza zabytkami, można dostrzec jak bardzo technika weszła w życie. Jeżeli chcieliśmy doświetlić sobie ołtarz, wystarczyło wrzucić monetę aby reflektory włączyły się odpowiednio na 2 minuty = 2zł, 5 minut = 5zł itp. "Wot technika", jakby to Rusek powiedział ;]
Oczywiście dostaliśmy czas wolny na gnieźnińskim rynku, gdzie wykorzystaliśmy na zjedzenie kebaba i powrót do Lichenia.
Wieczorem w Licheniu, zamiast nie siedzieć bezczynnie w pokoju poszliśmy zobaczyć bazylikę. I muszę powiedzieć, że "szczena opada" -- po wejściu do środka poczułem się taki... mały? Naprawdę, wielki budynek i przepełniony zdobieniami, detalami, złotopodobnym materiałem itp. Szczerz muszę powiedzieć, że sporo kasy na to poszło. A najbardziej ironiczne jest to, że taka wielka bazylika stoi prawie na pustkowiu
Część 3 już jutro!
27.04.2009 - 21:08
Szkoda ze nie podjechaliscie do Pobiedzisk zobaczyć skansen miniatur 1:20 najwazniejszych obiektow historycznych w Wlkp. a takowie mozesz obejrzeć w mojej galerii -> http://picasaweb.google.com/bobikopl/WycieczkaRowerowa226042009
27.04.2009 - 23:49
Wow, Michno
Widzę, że zaczynasz robić się światowy ;P
A kiedy wpadasz na Podbeskidzie?