Geek w Wielkopolsce - podsumowanie
Minęło już równo miesiąc od mojego wyjazdu na tereny Poznania i okolic. I muszę przyznać, że Wielkopolska to fajny region — jadąc pomiędzy miastami krajobrazy wydawały mi się znajome, bo praktycznie dookoła pola, może mniej lasów, ale za to strasznie duuużo jezior i jezioreczek. Tak więc jest pewnie gdzie popływać w lecie, o ile woda nie jest zanieczyszczona jakimiś chemikaliami czy czymś. Nie wiem, nie znam stanu czystości jezior w tamtych teranach. Bądź co bądź — krajobrazy pierwsza klasa.

Jeżeli chodzi o sam Poznań, bo głównie dla tego miasta zapisałem się na ten wyjazd — wiadomo: BarCamp, Targi Poznańskie… — to bardzo przypadł mi do gustu. Naprawdę duże miasto, jest gdzie wyjść, chociażby w odrębie samej Starówki jest parę ciekawych miejsc do których z chęcią jeszcze raz zajrzał. A jeżeli nawet nie na Starówce, to pewnie i poza nią. Poznań ma co zaoferować, i reklamy nie kłamią ;] Chętnie jeszcze raz odwiedzę te rejony, ale już nie wycieczką autokarową, i nie z grupą 40-osobową. No i przede wszystkim na kilka dni, a nie na 1 dzień. Bo jak to powiedział pan przewodnik, “Jeden dzień na Poznań to za mało.” Kto wie, czy czasem nie zrobie “małego” kółka dookoła Polski. Ale to może za rok, po maturze — na razie powolutku układam plan w głowie ;P

Wypad był bardziej nastawiony pod kątem zwiedzania kościołów niż muzeów (bo za wejście do kościołów nie trzeba płacić, a czasami warto zobaczyć niektóre rzeczy). Ze wszystkich kościołów najbardziej zaimponował mi Licheń — swoją wielkością, przepychem i… bezcelowością? Dalej nie rozumiem, po co budować coś takiego wielkiego na takim pustkowiu…
Dla lansu?
Do następnego!



