Informatyka w LO
Właśnie zaczęła się druga klasa liceum. Więcej materiałów do nauczenia, teoretycznie więcej sprawdzianów.
Obecnia cisza, wszystko zaczyna się od następnego tygodnia.
Parę dni temu Przemek napisał notkę dotyczącą wyścigu zbrojeń w szkołach, jeżeli chodzi o pracownie komputerowe. I tutaj muszę się zgodzić, stary sprzęt poszedł do wymiany a na biurkach pojawiły się nowe pecety Actina z procesorem Intel Celeron ~3,8 GHz i pamięcią RAM 1GB. Ot, typowy zestaw który można dostać z ministerstwa. Co więcej, zestaw oczywiście przystosowany do Visty, ale osoba zamawiająca nową pracownie trochę pomyślała i zostaliśmy przy XP.
Jaki mamy plan na drugą klasę? Mimo faktu, iż nie mamy jeszcze aktywnych kont, na moim stanowisku ktoś zostawił niewylogowane konto administratora (oj, duży błąd) i mogłem podejrzeć co tam zostało zainstalowane. No i ujrzałem edytor kED, więc najpewniej będziemy mieli tworzenie stron w HTML i CSS. Zakładam, że na najbliższych lekcjach będzie ciekawie :>
W przeciwieństwie do Przemka, ja mam informatykę w klasie maturalnej. Od kolegów wiem, że mamy mieć wstęp do C++, ale czy będzie na pewno? To się jeszcze zobaczy.
Osobiście intryguje mnie jedno pytanie: Co się dzieje ze starym sprzętem? Przecież tyle dobrych pecetów i jego podzespołów marnuje się w jakiś zakurzonych schowkach, zapomnianych i (teoretycznie) nie potrzebnych. Najbardziej szkoda mi jednego pojektora, ponieważ był może użyty 2 razy, a już ma być zamontowany nowy.
Ponadto, z tego co się dowiedziełem w ostatnich dniach, w paru miejscach w szkole na korytarzach mają pojawić się stare komputery (coś w stylu a'la kiosków informacyjnych). Swoją drogą, to nie wierzę, że uczniom potrzeba tak częstej wymiany sprzętu - równie dobrze mógłby to być komputer z procesorem ~1,7GHz - przecież nikt na tym nie będzie grał, a jedynie korzystał z pakietu Office i przeglądał internet przy użyciu IE(sic!).
Kolejna rzecz: brak zainteresowania informatyką. W mojej klasie, osoby które chcą pójść na studia informatyczne, mogę policzyć na dwóch rękach - dla reszty to po prostu kolejne 45-minut przesiedzenia w pracownii, z tym plusem że ma się dostęp do Internetu. Prawdopodobnie w całej szkole jest jeszcze parę osób interesujących się (może nawet bardziej niż ja) IT, ale o nich nic wiem. Mam tylko nadzieję, że ujawnią się one np. na najbliższym ZamCampie. A pozostali uczniowie? Uważam, że gdyby lekcje informatyki byłyby ciekawsze, to osób chcących powiększyć swoją wiedzę informatyczną znalazłoby się na pewno więcej.
Do następnego.

06.11.2008 - 20:55
Bardzo fajny blog, pierwszy raz zdarzyło mi się znaleźc coś ciekawego z linków na Blipie:)
A chciałam się podzielić anegdotką na temat informatyki w liceum z moich czasów (szalone lata 90-te). Mieliśmy informatykę w grupach: chłopcy i dziewczynki osobno, bo się cała 30-osobowa banda w jednej sali nie mieściła na raz. Faceci mieli w programie lekcji wstęp do programowania, Pascala i trochę HTMLa, dziewczyny – łorda i eksela. Wtedy się cieszyłam (łatwiej!), ale z perspektywy czasu pukam się w czoło: czy nikt, do cholery, nie zauważył, że to była ohydna wręcz dyskryminacja ze względu na płeć? Poza tym – ileż czasu można tłuc łorda, czego tam się uczyć?
Michno, czy dziś lekcje info. też tak wyglądają? Jest podział „płciowy” programu, czy wszyscy robicie to samo?
06.11.2008 - 21:15
Teraz takiego podziału na dziewczyny i chłopaków nie ma — owszem, jest podział na grupy, ale nie ze względu na płeć, tylko — jak to mówią nauczyciele — „ze względu na stopień znajomości angielskiego”. Poza tym, gdyby w mojej klasie zrobić podział dziewczyny/chłopaki, nie dałoby rady, ponieważ do mojej klasy chodzi tylko 6 dziewczyn
08.11.2008 - 11:01
Coraz więcej czytam takich wpisów i coraz bardziej się boję o to, że klasa mat-inf będzie traktowana jak mat-fiz. Ale cóż, wybieram się do liceum, bo podobno łatwiej się później dostać na studia.
22.11.2008 - 15:58
@Ravicious: Jeżeli zależy Ci na informatyce — idź do technikum. Sam trochę żałuję, że nie podjąłem takiej decyzji wcześniej, ale — mówi się trudno, i żyje się dalej.