Nowy JABoL – Sheet of Paper
Dzisiaj króciutko - wczoraj na Blipie odezwał się Chojrak z miłym prezentem - nowym szablonem Bliploga dla użytkowników. Wersja Sheet of Paper może wygląda spartańsko, ale zawiera rozwiązania z zakresu CSS 3, takie jak box-shadow czy transform, dzięki czemu mimo swojej prostoty szablon ciekawie wygląda.

Jeżeli chcecie przetestować szablon Sheet of Paper autorstwa ^chojraka, możecie go pobrać na stronie projektu. Pragnę też poinformować, że w najbliższym czasie strona JABoLa przejdzie mały redesign, przede wszystkim uruchomiony zostanie kanał RSS oraz wprowadzony lepszy podgląd JABoLi, żeby nie trzeba było ściągać w ciemno któregoś szablonu
Tymczasem - do następnego!
Automat
Różnego rodzaju automaty możemy spotkać w biurach, szpitalach czy uczelniach - najczęściej z kawą lub słodyczami, a w innych krajach z książkami, złotem, a nawet z bielizną, ale jak widać mój uniwerek potrafi trafić w potrzeby studentów - dzisiaj przemierzając główny budynek natknąłem się na automat z... tuszami do drukarek
Co więcej, ceny nawet były dość przystępne - za zamiennik czarnego tuszu HP 15 trzeba zapłacić 29 zł - może trochę drożej niż zamówić sobie taki zamiennik na Allegro, ale jeżeli komuś taki toner jest potrzebny "na już", a w sklepach komputerowych życzą sobie płacić ok. 50zł, to taki automat jest super rozwiązaniem. Oczywiście, oprócz tonerów do atramentówek HP, znajdują się tam do drukarek Canona czy Epsona.
Czego Ci ludzie nie wymyślą...
Do następnego!
No i po pierwszej sesji
Nie pisałem przez dobrych kilka tygodni, jednak to wszystko było spowodowane nową uczelnią i powolnym przyswajaniem się do kierunku (oraz do mieszkania pod jednym dachem z eRIZem). Bądź co bądź, kierunek ET-I, zwany dawniej wychowaniem technicznym, wydawał mi się trochę nietypowy, zwłaszcza że pierwszy raz o nim usłyszałem przeglądając z nudów informator maturalny. Nauka przez okres listopad - styczeń pochłaniała jednak dość sporo czasu, szczególnie jeżeli chodzi o przedmioty, z którymi nawet nie sądziłem że będę miał z nimi do czynienia - taki jak chociażby Nauka o materiałach (zwana również jako Materiałoznawstwo) - przedmiot, który czasami mnie... zadziwia? Bo tylko osoba o wielkim zapale i nieograniczonej ciekawości świata mogła zacząć badać struktury metali i kolejno je nazywać, wyznaczać odpowiednie temperatury graniczne, fazy itp. I póki co, największy nacisk jest kładziony na przedmioty typowo techniczne niż informatyczne - jak wspomniany wcześniej NOM czy Grafika inż. i zapis konstrukcji, a od kolejnego semestru - Wytrzymałość materiałów.
Czym właściwie jest Edukacja Techniczno-Informatyczna?
W sumie, samo ET-I jest jedną wielką mieszanką studencką: ludzi o różnych zainteresowaniach po różnych szkołach i profilach oraz szerokiej gamie przedmiotów. Jeden z kolegów, podczas zajęć z wspomnianej wcześniej Nauki o Materiałach stwierdził, że gdyby ktoś mi pół roku temu powiedział, że będę studiował na kierunku technicznym, to bym go wyśmiał prosto w twarz - sam ukończył profil biologiczny. Jedna z osób z tego co pamiętam, jest nawet po profilu historyczno-prawnym, tak więc grupa jest bardzo zróżnicowana - mimo, że cały rok liczy mniej niż 30 osób (podejrzewam, że gdyby nie zniesiono obowiązkowej służby wojskowej, byłoby więcej).
Czasami słyszę pytanie "A co można robić po tym ET-I?" - cóż, tutaj możliwości są nieograniczone. Na pewno po wybraniu specjalizacji (na studiach inżynierskich są cztery m.in. systemy mechatroniczne czy sieci komputerowe) i pomyślnym ukończeniu studiów I stopnia mamy już co postawić przed nazwiskiem (inżynier - to brzmi dumnie) oraz dostajemy uprawnienia do nauczania techniki i informatyki w szkołach podstawowych oraz gimnazjach. Jeżeli mam chrapkę na studia magisterskie, to po ukończeniu studiów II stopnia wtedy nasze kwalifikacje wystarczają do podjęcia pracy jako nauczyciela w szkołach średnich. Ogólnie, kierunek jest nastawiony na wykształcenie nauczycieli, ponieważ odbywają się praktyki pedagogiczne - we wrześniu 2011 wrócę ponownie do podstawówki, jednak tym razem w roli praktykanta...
Hm, coś jeszcze? Na jednym z wykładów dowiedzieliśmy się od prowadzącego następującej rzeczy:
Proszę Państwa, Państwo jesteście na najłatwiejszej drodze do uzyskania tytułu inżyniera na Podkarpaciu. Łatwiej już się nie da.
I póki co, to prawda. Pierwsza sesja zaliczona w pierwszych terminach i ze średnią 4,5.
Do następnego!
PS Szczęśliwego Nowego Roku! ;]
Rzeszów, pierwsze tygodnie
Od ponad miesiąca cisza na blogu, więc pora na trochę przemyśleń związanych z moją emigracją do Rzeszowa, o której wspominałem już jakiś czas temu.
Na początek - uczelnia, bo to największa zmiana.

Cieszyłem się, że udało mi się dostać na Politechnikę Rzeszowską, jednak rzeczywistość okazała się mniej różowa niż mi się wydawało. Po pierwszych dniach już wiedziałem, że ta uczelnia nie jest dla mnie - jakoś odniosłem wrażenie, że niektórzy wykładowcy z góry założyli, że wszyscy są po technikach informatycznych i powinni to wszystko wiedzieć. Poza tym, ilość studentów - 330 osób na jednym kierunku, to trochę za dużo. Po głowie chodziła mi nawet całkowita rezygnacja ze studiów i powrót na Wschód, ale z drugiej strony ciężko byłoby zaprzepaścić wakacyjne przygotowania i mieć praktycznie rok w plecy. Rodzina i znajomi przypomniała mi o tym, że dostałem się również na Uniwersytet Rzeszowski, na kierunek Edukacja Techniczno - Informatyczna. Nie zastanawiałem się zbyt długo i złożyłem podanie z prośbą o "dołączenie" mnie do I roku studiów stacjonarnych, po kilkudziesięciu dniach wyglądania listonosza i dzwonieniu do dziekanatu udało mi się otrzymać informację, że moje podanie zostało rozpatrzone pozytywnie i od ostatniego tygodnia października zacząłem uczęszczać na zajęcia, już jako student URz. Tak więc żegnaj Politechniko, witaj Uniwersytecie
Póki co, jestem zadowolony i czuję, że "trafiłem" w odpowiedni kierunek dla siebie. Póki co, trzeba nadrobić kilka ćwiczeń i doświadczeń z laboratorium, ale jakoś dam radę. Z resztą - o samym Uniwersytecie chyba poświęcę osobną notkę...
Miasto samo w sobie
Cóż, Rzeszów jest... spory? Fakt, nie dorównuje wielkością innym stolicom województw jak np. Poznaniowi czy Warszawie, jednak dla osoby, która spędziła większość czasu w mniejszych miastach i miasteczkach Rzeszów wydaje się być metropolią
Co więcej, stolica Podkarpacia cały czas się rozrasta - w mieście powstają kolejne budynki, praktycznie na większości głównych ulic widać pracujące dźwigi i kręcących się ludzi w strojach roboczych i kaskach. Mimo dużych robót, miasto jest bardzo schludne i czyste, dużą uwagę poświęca się terenom zielonym, żeby nie były bardzo zaśmiecone. Ponadto, tutaj się wydaje inna mentalność ludzi - ostatnio na przystanku zaczepiła mnie kobieta w średnim wieku, poprosiła o przeczytanie godziny odjazdu autobusu. Gdy jej powiedziałem, że autobus odjeżdża o tej i o tej godzinie, podziękowała i zaczęła opowiadać zaraz historię swojego życia, aż poczułem się trochę niezręcznie. Warto też dodać, że tutaj też już panują inne zwroty np. zamiast "idę na dwór" mówi się "idę na pole" (ten zwrot zawsze mi się kojarzył z Małopolską, a nie z Podkarpaciem) czy zamiast "zetrzeć (tablicę)" - "zmazać (tablicę)". Pewnie to kwestia przyzwyczajenia, ale na początku wydaje się to dziwne :]
Co do kultury, to w Rzeszowie się sporo dzieje - udało mi się zdobyć bilet na niedzielny koncert zespołu COMA, która gra w nowych aranżacjach, a i premiery filmowe nie mają nawet takiego dużego poślizgu. Kilka klubów studenckich, jeszcze więcej centr handlowych, zaczynając od Achuan (nazywany również jako oszołom), przez Galeria Graffica a na Tesco kończąc. Jeżeli chodzi o imprezy branżowne, to niestety ominął mnie październikowy xRAII, ale mam nadzieję, że na listopadowy uda mi się dostać ;]
Nic, tylko studiować...
Do następnego.

