Nowy JABoL – Igristoje
Wiele osób pytało, czy po powrócę do projektu JABoL - za kilka dni przypada pierwszy rok projektu, więc postanowiłem przywrócić go do życia, mimo że wcześniej wspominałem o jego zawieszeniu z powodu planowanego redesignu serwisu - a co za tym idzie, wyłączeniu Bliplogów. Póki co sprawa ucichła, więc na przystawkę ląduje nowa wersja Igristoje:

Zauważyłem, że część osób na swoich bliplogach woli unikać prezentowania tego co pisze - często są to wpisy, które nie chcielibyśmy by oglądali postronne osoby (np. nasz szef ;P), a ciągłe pisanie #hide staje się uciążliwe, więc często użytkownicy wywalają cały szablon i zostawiają tylko sam link lub samą informację o tym, że bliplog jest wyłączony. Żeby to miało jako taki wygląd, w tym celu powstał Igristoje.
Szablon pobiera informacje tylko o nazwie użytkownika, jego imię i nazwisko, avatar, podany przez niego opis i stronę internetową oraz - opcjonalnie - ostatni wyświetlany status. Jednak wiąże się z tą funkcją jeden szkopuł - Blip pobiera ostatni status poprzez zmienną <%self.current_status.body%> z opóźnieniem około 4 godzin, albo nawet i większym. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale widocznie taki już jest urok serwisu. Jeżeli ktoś nie chce, by jego status był wyświetlany - wystarczy pobrać wersję BEZ OSTATNIEGO STATUSU ze strony projektu.
Co wnikliwsi zauważyli, że w kodzie pojawia się CSS3, więc użytkownicy przeglądarki IE mogą zapomnieć o dodatkowych wodotryskach. Nie to, żeby miał coś do użytkowników IE, ale przez ograniczone możliwości edycji kodu nie da się po prostu zrobić zaokrąglonych rogów.
Skromny szablon, to i skromna liczba ficzerów:
- Możliwość dopasowania szerokości szablonu - wystarczy zmienić wartość
width: 350pxw sekcjidiv#contentw pliku css.css na dowolną - rozwiązanie dla osób z długim nickiem ;] - Możliwość zmiany kolorów - komuś mój czerwony może nie odpowiadać, dlatego zostawiam możliwość zmiany kolorów poprzez zastosowanie odpowiednich odstępów: Wystarczy wejść chociażby na ColourLovers i wybrać sobie ciekawą paletę barw. Potem już chyba dacie sobie radę ;]
I to by było na tyle, jeżeli chodzi o Igristoje. Zapraszam do pobierania na stronie projektu, wszelkie pytania i problemy w komentarzach lub kierować na maila (rzadko kiedy sprawdzam BlipowąSekretarkę).
Przy okazji, chciałbym czytelnikom przypomnieć, że ZamCamp wraca na barcampową mapę Polski po roku nieobecności - jaki był powód? Co się zmieniło? Na te pytania postaram się odpowiedzieć już 23. września w III LO w Zamościu o godzinie 16:00.
Do następnego.
Własny numer w Erze, Orange, Play lub Plusie
Idąc do salonu jakiegokolwiek operatora i decydując się na podpisanie z nim nowej umowy abonamentowej bardziej jesteśmy zaaferowani nowym telefonem niż losowo wybieranym numerem, który dostajemy wraz z aparatem. Ale czy podpisując umowę warto zdać się na łaskę operatora, który ma za nas wybrać numer (który nie kiedy sprowadza na nas kłopoty)? Pół biedy jeżeli to jest numer prywatny, gorzej już z numerami firmowymi - tu liczy się prostota numeru, tak aby klient mógł go łatwo zapamiętać. Fakt, mogą to być złote i srebrne numery pokroju numeru do radiowej Trójki, jednak jest jeszcze jedna możliwość łatwego zapamiętania numeru telefonu - poprzez wykorzystanie klawiatury alfanumerycznej. Przykład? Numer 000 587 437 można zapisać jako 000 KURIER i już wiadomo że pod tym numerem znajdziemy kuriera. Taki numer jest łatwiej zapamiętać i ciekawiej wygląda na chociażby na wizytówce. System ten jest stosowany w USA, w Polsce mało firm jeszcze z tego korzysta - kojarzę może z jedną, dwie firmy które podawały w ten sposób numer telefonu. Jeżeli jesteście ciekawi, czy wasz numer telefonu można jakoś ciekawie zapisać, polecam chociażby ten adres - dzięki temu dostaniecie pokaźną listę wyników.

Ile to kosztuje?
No właśnie, sam byłem ciekawy czy nasi rodzimi operatorzy komórkowi posiadają techniczne możliwości przypisania numeru do abonenta. Teoretycznie wydaje się że tak, ale jak się okazało praktyka różni się od teorii.
W ruch poszły listy do głównych, czterech operatorów: Ery, Plusa, Orange oraz Play. W moim mailu zadałem dwa pytania: Czy operator ma techniczną możliwość nadania wybranej sekwencji cyfr w nadawanym numerze? oraz, co najważniejsze Ile taka usługa kosztuje?. W wiadomościach zawarłem jeszcze pytanie o nadawanie numeru w ofercie pre-paid, ale jest ono mało istotne - jeżeli komuś zależy na numerze, to jest już raczej skłonny płacić miesięczny abonament. Z moich poszukiwań, to tylko Orange oferuje jako jako-taką możliwość wyboru numeru telefonu w swoim sklepie internetowym w ofercie pre-paid.
Jako pierwszy odpowiedział Plus i niestety trochę mnie zasmucił:
Uprzejmie Pana informuję, że nie mamy takiej usługi w ofercie.
Jeśli podczas podpisywania umowy preferowany numer jest wolny, to będzie mógł zostać przydzielony i jest to bezpłatne (o ile chodzi o tzw. "złoty numer"). Dotyczy to tylko umów abonamentowych. [...]
Ewa Garus, Biuro Obsługi Klienta sieci Plus
Cóż, więc w Plusie możemy pomarzyć o własnym numerze telefonu - ewentualnie, jak mamy chrapkę na złoty numer to zostanie on nam przydzielony za darmo. Chociaż wątpię, żeby zostały jeszcze wolne jakieś złote numery...
Jako drugi odpisał operator Orange i muszę przyznać, że rzadko kiedy dostaję tak wyczerpującą odpowiedź. Pomijając, że połowa wiadomości dotyczyła zupełnie innego tematu, udało mi się wyłuskać wartościowe informacje:
Oferta zmiany numeru dla abonentów posiadających abonament.
Ma Pan do wyboru:
Numer złoty - czyli kombinacja cyfr łatwych do zapamiętania (numer proponowany jest przez Orange).
Numer na życzenie - jest to numer, którego ostatnie 4 cyfry Pan nam zaproponuje. [...]
Numer na życzenie - 500zł brutto.
Katarzyna Smolińska, Doradca w Departamencie Obsługi Klientów Indywidualnych Orange
Płacąc 500zł dostaniemy możliwość wyboru tylko czterech cyfr w swoim numerze telefonu. Trochę słabo, ale nie jest jeszcze tak źle w przeciwieństwie do Plusa, gdzie nie mamy takiej możliwości. Ale bądźmy szczerzy, kto byłby skłonny płacić 125 złotych za jedną cyfrę? Cena skutecznie odstrasza.
Kolejna odpowiedź od operatora Era:
Pragnę poinformować, iż taka możliwość istnieje, o ile wybrany przez Pana numer nie będzie już nadany innej osobie. Koszt takiej usługi to 91 zł brutto o ile nie będzie to numer złoty lub srebrny bo tu koszta są odpowiednio 366 zł i 183 zł.
Magdalena Stasiak, Biuro Obsługi Abonenta sieci Era
I tutaj miłe zaskoczenie: Era jako pierwszy operator ma taką usługę w ofercie i do tego za w miarę rozsądne pieniądze. Jedynym problemem jest już wcześniejsze przypisanie numeru innej osobie, ale to jest zrozumiałe - nie można przecież komuś siłą zabrać numeru telefonu, nawet jeżeli ta osoba nie wie jak jego numer jest cenny ;]
Po kilku dniach dostałem też odpowiedź od najmłodszego operatora, czyli od sieci Play. Podejrzewam, że cały BOK musiał się namyślać, żeby udzielić mi odpowiedzi i cóż, żadnej nowości nie ma...:
W odpowiedzi na zgłoszenie z przykrością informuję, że Play na chwile obecną nie oferuje możliwości wyboru własnej sekwencji cyfr w numerze telefonu. Pana sugestia dotycząca takiej możliwości jest dla nas bardzo cenna. [...] Gwarantuję, że Pana uwaga zostanie rozpatrzona i przesłana do odpowiedniego działu.
Radosław Tyrakowski, konsultant back office ds. obsługi klienta sieci Play
Pamiętajcie! Jeżeli za jakiś czas Play będzie się reklamować, że tylko u nich możesz wybrać własny numer telefonu, to przypomnijcie sobie czyja to zasługa
Podsumowując:
Jeżeli będziecie kiedyś chcieli mieć własny numer, to najlepiej walczyć o niego w Erze - tylko ta sieć za rozsądną cenę może nam ustawić wybrany przez nas numer. Jeżeli nie przepadamy za PTC, możemy próbować przenosić numer, jednak to wiąże się z kolejnymi kosztami. Drugą możliwością jest śledzenie aukcji na Allegro z nadzieją, że ktoś wystawi interesujący nas numer - jednak prędzej się człowiek zestarzeje niż trafi na taką aukcję...
Do następnego!
Na nowo. Po raz drugi.
Kiedyś, będąc na jakiejś stronie wyczytałem, że żeby zaciekawić czytelnika, trzeba wygląd strony zmieniać raz na dwa lata. Od poprzedniej zmiany minął mniej-więcej ten okres, a i 9 dni temu stuknęły już 4 lata od kiedy zacząłem pisać w Sieci. Czas szybko leci, i nic z tym nie da się zrobić.

Zmiany mogą się wydawać dość duże, ale to tylko takie wrażenie. I przyznaję, długo się wahałem czy próbować tworzyć coś nowego, czy pójść na łatwiznę i skorzystać z dostępnych w Sieci rozwiązań. Postawiłem na drugą możliwość, wykorzystując skin Lightword po drobnych przeróbkach, głównie w zakresie grafiki w nagłówku i wgraniu odpowiednich czcionek wykorzystując Cufon. Rewelacyjnie to może i nie wyszło, ale z czasem pewnie będę wprowadzał jakieś drobne poprawki. Mam nadzieję, że z czasem przyzwyczaicie się do szarej kolorystyki
Razem z nowym skinem zmieniłem nazwę bloga z Michno's Blog na michno bloguje oraz podtytuł na Geek na emigracji. W Rzeszowie.. Powód? Wyjazd na studia do wyżej wspomnianego miasta jest dla mnie czymś nowym, no i wiąże się z tym że na bliższy wschód i okolice będę zaglądał raz na dwa tygodnie, więc tak jakby opuszczam ukochaną Ścianę Wschodnią. Z czasem mam nadzieję, że zżyję się z Rzeszowem i będę tam mieszkał dłużej niż planowane 3 lata, ale -- czas pokaże.
Swoją drogą, miałem mały dylemat dotyczący wpisów z czasów gimnazjum -- czy je usunąć, czy zostawić? Jednak uznałem, że lepiej je zostawię -- niech służą za przykład jak może się zmienić człowiek, a zwłaszcza jego styl pisania oraz zainteresowania przez okres 4 lat
Do następnego.
Witamy w Rzeszowie
Właśnie uciekł kolejny miesiąc wakacji, na który miałem masę planów, a niestety -- wszystko się pokrzyżowało (chociaż nie wiem czy to dobre słowo, w kontekście ostatnich wydarzeń) z rekrutacją na uczelnie. Zwlekałem trochę z wpisem o wynikach mojej rekrutacji, ponieważ czekałem na jeden list -- a konkretnie na ten list:

Tak, dostałem się na Politechnikę Rzeszowską, na kierunek informatyka -- tak więc już skończyłem naukę, od teraz studiuje.
Wspominając o rekrutacji, to muszę trochę ponarzekać na całym system przyjmowania nowych studentów. Przede wszystkim nie mogę zrozumieć rzeszowskich -- i nie tylko rzeszowskich -- uczelni. Dlaczego nie da się zrobić jednego terminu rekrutacji? Dlaczego Politechnice udało się przez 3 dni zadecydować, kto może u nich studiować a kto nie, a Uniwersytetowi Rzeszowskiemu potrzeba było na to aż 10 dni? Sprawdzali nas w Krajowym Rejestrze Karnym czy czasem nie mieliśmy jakiś przygód w czasach gimnazjum, czy co?
Może trochę przesadzam, ale sprawa wyglądała tak: do 9 lipca miałem czas na wypełnienie formularzy rejestracyjnych online oraz dokonania opłat rekrutacyjnych -- to było jeszcze w porządku. 12 lipca były wyniki na Politechnice i do 16 lipca miałem dostarczyć potwierdzenie chęci studiowania. Gdybym go nie dostarczył -- oznaczałoby to jednoznacznie, że nie chcę studiować na PRz i czekam na wyniki na URz, które są 19 lipca -- tydzień później. No i gdyby się okazało, że na Uniwersytet się nie dostałem, to niestety: nie mam gdzie studiować, zostaje mi II tura rekrutacji. A w niej już nie ma interesującej mnie informatyki... Gdyby wyniki były jednego dnia w jednej i drugiej szkole -- mógłbym dokonać jakiegoś wyboru.
Ale, wszystko wyszło na dobre -- wybrałem Politechnikę i jeszcze tego nie żałuję. Zobaczymy jak to będzie wyglądać w październiku.

A tak z innej beczki, Team PCinside znalazł sobie nową siedzibę w Rzeszowie, widok z okna powyżej. Pewnie osoby mieszkające w stolicy Podkarpacia zaraz się domyślą w jakiej dzielnicy znajduje się nasze lokum, ale póki co -- niech dla pozostałych pozostanie to zagadką.
Do następnego.
Ciekawostka: 19 lipca, już po podjęciu ostatecznej decyzji, dowiedziałem się, że dostałem się również na Uniwersytet Rzeszowski. A który byłem na liście -- najlepiej przemówi za mnie ten oto screenshot...
