michno bloguje
21lip/074

Szczebrzeszyńskie LANParty, edycja druga

Podczas ostatniego (czyt. pierwszego) LAN Party, postanowiliśmy, że trzeba będzie powtórzyć ten wyczyn gdzieś na wakacjach. Po paru dniach rozmów ustaliliśmy, gdzie odbędzie się kolejne spodkanie. Kolega Karol miałby problemy z wyniesieniem swojego komputera, więc skoro "Góra może przyjść do Mahometa, to Mahomet musi przyjść do góry" - drugie spotkanie grupy PC-Inside na LAN-Party odbyło się w mieszkaniu naszego kumpla, Karola. Plusem było to, że ze wszyscy mieli karty WiFi - tak więc bardziej pasowała by nazwa WLAN-Party. Chociaż, nie do końca.

Zbiórka miała być o godzinie 10:00, więc spakowałem do plecaka notebooka, zasilacze i inne (wg. mnie) potrzebne przedmioty. Ruszyłem w stronę blokowiska. Wchodzę na klatkę, pukam do drzwi a tu niespodzianka - Karol nie ma w domu. No to czeka nas spacerek w stronę przedmieścia...

Przychodzę do domu eRIZa, a ten lata po całym pokoju i szuka antenki do karty WiFi. Karol widzę też siedzi i czeka. No nic - czas mijał, Przemek dał sobie spokój z antenką, zaczął się kolejny problem: Jak zapakować jego Nabuchodonazora do reklamówki. Po dość ciężkich próbach, udało się jakoś dziada zapakować. Od niechcenia powiedziałem, że można by było jeszcze logo PC-Inside na reklamówce walnąć. Marker w dłoń, i tak prawie zapakowanym kompem ruszyliśmy ponowinie w stronę blokowisk.

Wchodzimy do mieszkania, z góry słychać szczekanie Karola psa. My z eRIZem pakujemy się do jednego pokoju, - Karol do swojego pokoju, odległość między jego a moim kompem była ok. 6-8 metrów, no nic rozkładamy sprzęt. Mieliśmy zacząć montować wszystko o 10, a zaczeliśmy parę minut po 11. No i się zaczęły problemy typu "nie widzę Karola kompa w sieci", "jakie masz IP", "masz adpter WiFi" itp. W między czasie zjawił się pavlick ze swoim sprzętem i po paru poprawkach mogliśmy się łupić. W co graliśmy? Na początku w Colina 2.0, potem już tylko w Quake 3.

No, ale nic nie trwa wiecznie. Po godzinie 18 musiałem już wracać do domu, więc zakończyliśmy nasze drugie, szczebrzeskie LANParty. Następne, planowane jeszcze na tych wakacjach u mnie w domu.

//Niestety, nie mam żadnych zdjęć. Wszystkie były robione eRIZa aparatem, lecz jeszcze mi ich nie podesłał. Ale jak tylko będę miał je na dysku, napewno znajdą się na blogu ;)

Tymczasem jak wiecie - zaczął się sezon wakacyjno-urlopowy, co za tym idzie - rzadziej będą się pojawiać nowe wpisy. Ale niedługo szykuje się wielka niespodzianka, ale o tym juz w następnym wpisie...

[edit] Bym zapomniał: Serdeczne podziękowania dla siostry Karola przede wszystkicm za udostępnienie pokoju i za jedne z lepszych kotletów, jakie miałem okazję konsumować :] - Dzięki!

[edit2] Zdjęcia są dostępne u eRIZa, tam też możecie się coś niecoś więcej dowiedzieć ;)

Wpis otagowany jako: , Skomentujesz?
Komentarze (4) Trackbacki (1)
  1. [edit] Bym zapomniał: Serdeczne podziękowania dla siostry Karola przede wszystkicm za udostępnienie pokoju i za jedne z lepszych kotletów, jakie miałem okazję konsumować :] – Dzięki!

    Tak btw. to sami te kotlety pomagalismy smazyc. Ciekawie to wygladalo: my czterej, ona jedna i… kotlety :-]

  2. Co chcesz, dobre wyszły. Jak na pierwszy raz… :P

  3. Mozna to nazwac wrecz haremem kotltowym :-D

  4. Tja… to gdybyście zobaczyli mnie po nocnej sesji z moim kompem(musze kupić chyba nowy)…podkrążone oczy,niezły garb,choroba włączyła potrójne combo(nie powiem jakie),ja łażący po domu szukający nerwowo czegoś na szybko do pożarcia….i nagle-jest!!!Bułkaaaa!!!szybko wziąłem kęsa i schowałem kilka „na partyzanta” pod bluzę-i do pokoju…świetnie smakowały-zasługa bułek czy sytuacji-wciąż się zastanawiam…


Skomentujesz?