Podsumowanie 2008 roku
Mam już ostatnie godziny grudnia, za oknem śnieg (może nie wszędzie i nie wiele, ale zawsze to śnieg) - idealna okazja żeby podsumować to, co się wydarzyło w 2008 roku.
Prywatnie
Przeżyłem pierwszą klasę liceum, z czego jestem zadowolony - poznałem nowych ludzi, którzy mnie nie zawiodą i z którymi (mam nadzieję) będę utrzymywał kontakt przez długie lata. Z resztą, dowodem są nasze pomysły i ich realizacje, jak nasz filmik Zamojska Starówka.
W 2008 roku udało mi się wyrwać poza Szczebrzeszyn, byłem dwa razy w Warszawie oraz na Słowacji. Słowację jeszcze długo będę pamiętam, bo chyba dzięki tej wycieczce polubiłem góry (ale do wysokości ~1600 m n.p.m
). Z chęcią jeszcze raz tam pojadę.
Z programowaniem nie wyszło, bo tu czasu nie ma, a tu jakiś wyjazd, a tu się nie chce - taka syzyfowa praca z tą moją nauką. Tak więc pamiętajcie - jeżeli chcecie się nauczyć programować, zabierajcie się za to w gimnazjum, bo potem wam się nie zechcę ;]
W sierpniu minęły już 2 lata od kiedy piszę w Sieci i sam nawet nie wiem kiedy ten czas uciekł. Pierwszy raz udało mi się robić coś, do czego się nie zniechęciłem, tak więc jestem z siebie zadowolony. Mam nadzieję, że kolejne lata blogowania i życia w polskiej blogosferze przede mną.
W sieci
Prócz mojego blogowania, to dużo rzeczy się zmieniło. W styczniu założyłem konto na BLIPie i do dzisiaj nie żałuję, że to zrobiłem. Nawet osoby, które baaardzo sceptycznie podchodziły do tego teraz same szaleją w bliposferze. No i właśnie dzięki BLIPowi poznałem wiele nowych osób i blogów, które dodałem do swojego czytnika.
Na początku maja przeniosłem się na domenę michno.org, odświeżyłem trochę bloga i stronę główną. Może to była zmiana na gorsze, bo do tej pory strony i blogi o wyglądzie a'la biurko mi się podobają, ale - conajmniej teraz blog wczytuje się trochę szybciej ;]
Pod koniec wakacji wystartowaliśmy z naszym teamowym projektem czyli ZamCampem - spotkaniami ludzi z branży IT w Zamościu. Może nie jesteśmy jeszcze rozpoznawalni, ale kto wie? Może w 2009 roku będzie przychodzić więcej osób? Od Nowego Roku zaczynamy trochę bardziej nagłaśniać sprawę. Więcej info znajdziecie jak zawsze na Zamcampowym blogu.
A jakie plany na następny rok? To już może w następnym wpisie, tym czasem - Szczęśliwego Nowego Roku
Do następnego.
Geek w Wawie
Jak już wcześniej wspominałem, 30 kwietnia miałem okazję zawitać do Warszawy, aby zobaczyć odbywające się w Pałacu Kultury i Nauki pokazy fizyczne z cyklu "Zabawy z Einsteinem". Co prawda już wcześniej bywałem w stolicy, ale bez zagłębiania się w jego Centrum.
Złote Tarasy i pokazy
Zaraz po przyjeździe pod PKiN dostaliśmy ok. 40 minut czasu wolnego. Mimo zastrzeżeń nauczycieli, musieliśmy obowiązkowo zajrzeć na słynne Złote Tarasy. I tu muszę powiedzieć, że jest to dość spory kompleks sklepów, ktoś kto był pierwszy raz mógł się łatwo zgubić. Przyznam szczerze, że spodziewałem się o wiele mniejszego budynku. Dla mnie to była zupełna nowość, w porównaniu z typowym Carrefourem, jaki mam tutaj na codzień.
Jeżeli chodzi o same pokazy - były dość ciekawe. Oprowadzali nas studenci UW, czasami zadając pytania z dziedzin fizyki na które nie znaliśmy odpowiedzi. Może dlatego, że jesteśmy jeszcze w 1 klasie i sporo rzeczy musimy się nauczyć.
Plusem całego pokazu była możliwość samodzielnego uruchomienia niektórych urządzeń w celu przeprowadzenia doświadczeń. Szkoda tylko, że niektóre z tych urządzeń zdążyła się popsuć przed naszym przyjazdem. No cóż, witamy w Polsce
Cała wystawa mieści się na trzech piętrach (parter, 30 i 6 piętro), na każdym piętrze po kilka stoisk. Także całość nie trwa długo - kto może, niech się wybierze do PKiN. Wystawa trwa do 15 września.
Warszawska Starówka
Można powiedzieć, że trochę się zawiodłem - kolejny dowód na to, że często telewizja nie ukazuje wszystkiego w 100%. Wyobrażałem sobie Warszawską Starówkę o wiele większą (a dokładniej Plac Zamkowy). Myślę jednak, że to po części było spowodowane przez
Rynek Wielki w Zamościu, który częściej widuje niż warszawski, a z mojej perspektywy jest trochę większy od tego, który mieści się w stolicy. Innym zdziwieniem była lokalizacja Pałacu Prezydenckiego, ponieważ odkąd pamiętam, zawsze myślałem że znajduje się daleko poza Starówką. Od tego wyjazdu już wiem, że tak nie jest.
Teatr Wielki jest... wielki
Po 2,5 godzinnym czasie wolnym spędzonym na Starówce wróciliśmy pod Teatr Wielki, gdzie mieliśmy okazję obejrzeć spektakl pt. Zabobon, czyli Krakowiacy i Górale. Muszę szczerze przyznać, że najbardziej mnie zaskoczyła scenografia oraz rekwizyty. Nie spodziewałem się, że pod podłogą istnieje druga scena z zupełnie innymi dekoracjami. Rekwizyty również były niczego sobie, bo w sumie kto by się spodziewał konia na scenie
Mimo zmęczenia, z uwagą udało mi się obejrzeć przedstawienie do końca. Może bilety były trochę za drogie (56zł za ulgowy), ale raz na rok warto zobaczyć coś innego niż film na ekranie komputera czy w kinie.
Ogólnie rzecz biorąc, wyjazd mi się podobał. Zobaczyłem, że Warszawa to jedna wielka
mieszanka narodowości oraz jedno w większych europejskich miast. Mimo, że dopiero wróciłem do domu przed 3:00, sądzę, że warto było. I jeżeli nadarzy się kolejna okazja, z chęcią tam wrócę.
Do następnego.
10 aplikacji bez których MI ciężko żyć
Przeglądając różne zakątki Polskiego Internetu natrafiłem na wpis na blogu vBeta na temat "10 aplikacji bez których ciężko żyć". Przejrzałem ten ranking programów i doszedłem do wniosku, że mam cholernie ciężkie życie...
Według autora wpisu, aplikacjami bez których nie damy sobie rady na Windowsie to: Firefox, Thunderbird, uTorrent, Konnekt / Skype, Foobar, OpenOffice, GIMP, Avast, Ashampoo oraz AllPlayer. Z tego całego spisu korzystam tylko z Thunderbirda (jako czytnik RSS i skrzynka) i Skype (to chyba większość ma). No dobrze, tak więc czego ja używam?
Przeglądarka - Opera
No tutaj nie ma żadnych wątpliwości - od dawna używam Opery do codziennego przeglądania Internetu. Fx też mam zainstalowanego, ale służy mi tylko podczas pisania kodu do sprawdzenia czy dana strona się nie rozsypuje. A za co lubię Operę? Przede wszystkim za wbudowanego klienta IRC, z którego często korzystam oraz za wygodnego menedżera transferów - w przeciwieństwie od Firefoksa, gdzie wyświetla się tylko małe okienko. No i może to się wyda głupie, ale też za niektóre skrótu klawiaturowe jak Ctrl+Alt+V czy też Ctrl+B.
Pobieranie plików - brak
Niemożliwe? A jednak ;] Nie korzystam z jakiś specjalnych programów P2P, P2M i torrentów. Wystarczy mi wpisanie w pasku adresu: g site:peb.pl nazwa_pliku i resetowanie Liveboksa po pobraniu jednej paczki z RapidShare. Metoda bardzo prosta, no i zawsze to kilka MB więcej wolnego miejsca na dysku.
MultiKomunikator - Miranda
Z Mirandą jest podobnie jak z Operą. Kiedyś próbowałem korzystać z Konnekta, nawet używałem go dłużej niż miesiąc, ale i tak wygrała Miranda. Początkujący użytkownicy mogą się jej przestraszyć z powodu mnogości pluginów i opcji. Jednak jeżeli poświęci się jej parę godzin to potem będzie nam służyć długo bez zbędnych zmian w opcjach - tak był w moim przypadku.
Odtwarzanie muzyki - AlSong / Winamp
Nie mam może zbyt wielkiej kolekcji MP3 - od tak żeby coś brzdąkało w tle. Na program AlSong trafiłem szukając alternatywy Winampa. Ma wszystko to co Winamp, a nawet więcej. Możemy m.in. sobie pogrupować piosenki w playliście do wirtualnych folderów czy też pobawić się w karaoke i wyświetlić tekst odtwarzanej piosenki. Jednym minusem jest brak pluginu do last.fm, więc raz na jakiś czas muszę odpalić Winampa żeby zaktualizować listę słuchanych przeze mnie piosenek.
Pisanie tekstów/kodu - Notepad++
Nie przepadam za bardzo za aplikacjami biurowymi. OpenOffice używam w ostateczności, gdy trzeba napisać jakieś podanie lub wypracowanie. A tak, jak trzeba wydrukować jakieś informacje dla siebie, to używam ukochanego Notepada++. Dobrze się spisuje też jako edytor kodu. Dobre kolorowanie składni wielu języków oraz wygodny panel szukania. Większość swoich projektów pisałem właśnie w N++.
Przeglądanie zdjęć i szybka obróbka - IrfanView
To mały program o wielkich możliwościach - powie to każda osoba która kiedykolwiek używała IrfanView. Kiedyś korzystałem z ACDsee, ale jednak IrfanView jest lepszy. Służy mi często do zmniejszenia wielkości zdjęcia czy też zapisu do innego formatu. Posiada też kilka efektów jak sepia czy pikselizacja. No i nie zżera tyle pamięci ;]
Nagrywanie płyt - CDBurnerXP Pro
Kiedyś testowałem program Ashampoo, ale nie zadowalał mnie. Nie można było dograć plików do płytki korzystając z innego programu np. Nero. Poza tym, aby móc z niego w pełni korzystać należało się zapisać na SPAM-Listę firmy Ashampoo, tak więc szybko zrezygnowałem z tego programu właśnie na rzecz CDBurnera. Jest darmowy program, dzięki któremu możemy nagrywać, jak i rippować płyty CD-Audio. Z tej drugiej opcji jeszcze nie korzystałem, ale sądzę, że to kwestia czasu ;]
Antywirus - Avira AntiVirus + ZoneAlarm
Kiedyś korzystałem z GDATA Antivirus, jednak po tym jak chcieli ode mnie wyciągnąć kasę za aktualizacje ich programu to zraziłem się do nich. Potem korzystałem z avast! (jeszcze na Logosie), ale niestety był zbyt RAMożerny. Po kilku godzinach przeglądania stron z downloadem trafiłem na Avira AntiVirus, pobrałem... i jest na dysku do tej pory.
Jest to prosty antywirus, nie ma nie wiadomo ile opcji. Skanowanie dysku, ostrzeganie o podejrzanym pliku i kwarantanna. To mi w zupełności wystarcza. No i dodatkowo jeszcze mam ZoneAlarm.
Odtwarzanie multimediów - SubEdit Player
Nie oglądam tak często filmów na PC - jak obejrzę coś na 2-3 miesiące to i tak jest dobrze. SubEdit Player dobrze radzi sobie z różnymi formatami plików oraz ma niezłe zaplecze jeśli chodzi o napisy - można swobodnie przesuwać napisy i odpowiednio dopasować je do filmu.
No i jeszcze dodałbym jeden program, bez którego już sobie nie wyobrażam pracy na Windowsie, a jest nim...
Menadżer plików - Total Commander
Rewelacyjny program, bez którego ciężko poruszać się po systemie. Służy mi już od kilku lat jako klient FTP, łączenia plików i wielu, wielu innych. Łatwo się przegląda foldery i podgląda różne spakowane archiwa jak RAR czy ZIP. Uważam, że jest to jeden z najlepszych programów dla systemu Windows.
Uff, rozpisałem się.
Do następnego!
OMG, WTF? – czyli o skrótach słów parę…
Skróty - spotykamy je codziennie, aby szybciej i łatwiej komunikować się z ludźmi. Ale czy napewno łatwiej?
Ostatnio i ja zaczynam mieć problemy z rozszyfrowywaniem coraz to nowych, bardziej twórczych wyrazów. Częściej muszę się dopytywać co oznaczają przyważnie te 3 literowe hasła - czy to format plików, czy skrócona wersja jakiegoś angielskiego zdania? Czasami błędnie tworzymy skróty, najlepszym przykładem jest chociażby Mozilla Firefox - dużo ludzi pisze FF - co jest niezgodne, bo oficjalnym skrótem jest "Fx". Nie wierzycie? Wikipedia prawdę wam powie...
Tak więc, czy czasem się nie zapędzamy z tworzeniem nowych, bardziej zmyślnych skrótów? Rozumiem - krócej, szybciej itp. Ale czasami jednak warto powiedzieć jedno, dwa słowa więcej, niż walnąć jakimś akronimem a potem tłumaczyć, co to oznacza.
Krótki wpis, może jak coś mi przyjdzie do głowy to dopiszę. Pozdrawiam.
[edit] Przeglądając polskie archiwum UserFriendly trafiłem na ciekawy pasek:

